Partnerzy strategiczni
Orlen
Niemieckie dopłaty do EV za 3 mld euro zmiażdżone: „Nie pasują ani do ludzi, ani do klimatu”

Po dwuletniej przerwie Niemcy pompują 3 miliardy euro w elektromobilność, ale aktywiści z T&E alarmują: to prezent dla bogaczy i chińskich hybryd, sabotujący pracę na rzecz klimatu i pomijający przeciętne rodziny.

Niemcy reaktywują wsparcie po zakończeniu programu dopłat Umweltbonus w 2023 roku, wtedy rynek EV wyhamował – udział w rejestracjach wzrósł do 19 proc. w 2025, ale to odbicie było słabsze od prognoz. Przypomnę, że 2024 rok zamkną się na poziomie 13,5 proc. Nowy program wystartował wstecznie, 1 stycznia 2026 roku, przeznacza 3 mld euro z Funduszu Klimatycznego na 800 tys. pojazdów do 2029 roku. Dopłaty mają sięgać rzędu 1,5 tys. do 6 tys. euro (do 7 tys. euro w bonusach rodzinnych) – postawiono warunek dochodowy do 60 tys. euro i rodzin z dziećmi, przy czym konieczne jest użytkowanie auta przez 3 lata.

Przeczytaj też: 2025 był sukcesm w elektromobilności w Polsce, ale nie wszyscy się cieszą

Program obejmuje nowe auta i leasing, nie stawia barier dla Chin (w Niemczech obecne są niemal wszystkie eksportowe chińskie marki motoryzacyjne), plug-inów i range extenderów (EREV, hybryda szeregowa: silnik spalinowy jest tylko wsparciem, nie napędem, doładowuje baterię). W przypadku dwóch ostatnich rodzajów napędów dopłaty są niższe, ale muszą być spełnione następujące warunki: maksymalnie 60 g CO₂ na kilometr lub co najmniej 80 km zasięgu w trybie wyłącznie elektrycznym.

Krytyka T&E: Dla bogaczy i „brudnych” hybryd

Transport & Environment (T&E) – wiodąca europejska NGO monitorująca emisje transportu, walcząca o zeroemisyjną mobilność od lat – studzi entuzjazm. Próg finansowy, zdaniem ekspertów T&E, faworyzuje zamożnych, 4,5 tys. euro nie skusi rodzin z 45-60 tys. euro rocznych wpływów, a przeważająca większość prywatnych kupujących bierze używane auta.

Przeczytaj też: To ostatnie chwile programu NaszEauto?

Organizacja przypomina też, że plug-iny emitują realnie CO₂ co diesle. Organizacja przeprowadziła testy, które pokazały, że rzeczywiste emisje są nawet pięć razy większe, niż te na które powołują się producenci. Range extendery to z kolei chińska domena – zatem rząd wyda miliardy na „brudne technologie” przy rosnących emisjach z transportu. – Nie pasuje ani do społeczeństwa, ani do klimatu – grzmi Susanne Goetz z T&E Deutschland.

Szansa UE

W grudniu Komisja Europejska przedstawiła projekt legislacyjny pod nazwą „Clean Corporate Vehicles”, który zakłada wyznaczenie celów elektryfikacji flot samochodowych na poziomie państw członkowskich, zamiast bezpośrednich obowiązków dla przedsiębiorstw. Państwa członkowskie miałyby swobodę w doborze instrumentów realizacji tych celów. T&E stawia na unijny „Clean Corporate Vehicles” i cele elektryfikacji flot – 70 proc. BEV produkowanych w Niemczech trafia do europejskich flot. Wspieranie tego trendu zwiększy dostępność używanych elektryków i pomoże osiągać normy CO₂ dla VW, BMW, Mercedesa. T&E uważa, że jeśli minister Carsten Schneider naprawdę chce nadać impuls elektromobilności i zabezpieczyć miejsca pracy w Niemczech, powinien przekonać swojego koalicyjnego partnera, że elektryfikacja flot firmowych to właściwa droga.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies