Partnerzy strategiczni
Orlen
EU ETS i CO₂. Nauka o Klimacie sprawdziła argumenty PiS za wyjściem Polski z systemu

W uzasadnieniu projektu ustawy o wyjściu z EU ETS pojawiają się argumenty, które Nauka o Klimacie zestawiła z wiedzą naukową. Wynik tego sprawdzenia jest jednoznaczny

Projekt ustawy autorstwa grupy posłów PiS zakłada uchylenie polskich przepisów dotyczących systemu EU ETS. Samą zasadność ekonomiczną czy polityczną wyjścia z systemu można oczywiście dyskutować. Jak ma się zmienić system handlu emisjami wyjaśnialiśmy w portalu w lipcowym tekście. Tutaj jednak chodzi o coś innego niż system rozliczeń i redystrybucję środków. Problemem jest to, że uzasadnienie projektu zaczyna kwestionować podstawowe mechanizmy fizyczne stojące za współczesnym globalnym ociepleniem.

Właśnie te fragmenty dokumentu przeanalizował portal Nauka o Klimacie. W opublikowanym fact-checku redakcja krok po kroku sprawdziła najważniejsze argumenty dotyczące CO₂, temperatury, naturalnych zmian klimatu i wpływu człowieka. ⁠

Na początek przyglądam się samemu uzasadnieniu gospodarczemu

Posłanki i posłowie Prawa i Sprawiedliwości zarzucają w uzasadnieniu, że EU ETS jest niekorzystny dla polskiej gospodarki ze względu na wysoki udział paliw kopalnych w polskim miksie energetycznym, a koszty zakupu uprawnień obciążają przedsiębiorstwa i podnoszą ceny energii. W uzasadnieniu wskazano, że od 2025 r. potencjalne zobowiązania polskich podmiotów objętych ETS mogą sięgać ok. 35 mld zł rocznie, podczas gdy wpływy Polski ze sprzedaży uprawnień oszacowano na ok. 19 mld zł. Autorzy wskazują też na planowane rozszerzenie systemu poprzez ETS2 na budownictwo i transport drogowy.

Przeczytaj też: Elektryfikacja to gospodarcza szansa dla Polski

Głównym argumentem gospodarczym jest teza, że likwidacja kosztu CO₂ obniżyłaby ceny energii elektrycznej i poprawiła konkurencyjność polskiego przemysłu, szczególnie wobec państw o mniej emisyjnym miksie. Autorzy przekonują również, że obecny system zaburza funkcjonowanie rynku energii i prowadzi do asymetrii konkurencyjnej Polski. W zamian proponują m.in. większe znaczenie rynku mocy, zasadę „moc za moc” oraz lokalne ceny krańcowe (LMP), które miałyby lepiej odzwierciedlać fizyczne warunki funkcjonowania sieci i zachęcać do inwestycji w odpowiednich lokalizacjach. Projekt zakłada również likwidację Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami – jednostki działającej w ramach Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego (IOŚ-PIB) wraz z uchyleniem ustawy o systemie zarządzania emisjami.

Znaczną część uzasadnienia stanowią argumenty dotyczące polityki klimatycznej. I tu oddaję głos Redakcji portalu Nauka o klimacie wzięła na warsztat tezy z dokumentu, który trafił do Sejmu.

PiS podważa CO₂. Nauka o Klimacie rozbiera argumenty na części

Klimat Ziemi zawsze się zmieniał. W przeszłości występowały epoki lodowe i cieplejsze okresy. Zmieniała się aktywność Słońca, orbita Ziemi, powierzchnia pokryta lodem, skład atmosfery czy aktywność wulkaniczna.

Istnieją też naturalne cykle klimatyczne. Jednym z przykładów są cykle Milankovicia, związane ze zmianami orbity Ziemi. To właśnie one w dużej mierze odpowiadają za cykliczne występowanie epok lodowych i okresów międzylodowcowych.

Przeczytaj też: Świat już płonie. To ostatni dzwonek grzmi ONZ

I tutaj pojawia się pierwszy problem: z faktu, że istnieją naturalne zmiany klimatu, nie wynika, że obecna zmiana klimatu ma naturalną przyczynę.

Jak wskazuje Nauka o Klimacie, współczesne ocieplenie nie jest wyjaśniane przez powolne zmiany orbity Ziemi ani przez naturalne cykle. Tym, co odróżnia obecne ocieplenie, jest przede wszystkim bardzo szybka zmiana składu atmosfery – wzrost koncentracji gazów cieplarnianych, przede wszystkim CO₂.

To pierwsza rzecz, którą warto zapamiętać: „klimat zmieniał się naturalnie” jest prawdą, ale nie jest dowodem na to, że obecne ocieplenie jest naturalne.

Czy CO₂ jest rzeczywiście „krytycznie niski”?

W uzasadnieniu projektu pojawia się również teza, że poziom CO₂ w atmosferze jest obecnie krytycznie niski, a nie alarmująco wysoki.

Na pierwszy rzut oka można się tutaj łatwo zgubić.

Rzeczywiście, w historii geologicznej Ziemi zdarzały się okresy, kiedy koncentracja CO₂ była wielokrotnie wyższa niż dzisiaj. W czasie największych zlodowaceń w ciągu ostatnich kilku milionów lat spadała natomiast do około 170 ppm. Natomiast z tego nie wynika, że obecne około 430 ppm jest niskim stężeniem z punktu widzenia klimatu.

Dlaczego?

Bo pytanie nie brzmi: „czy kiedyś było więcej?”

Pytanie brzmi: „jak obecne stężenie wpływa na klimat?”

Nauka o Klimacie zwraca uwagę, że obecny poziom CO₂ jest wystarczająco wysoki, by znacząco wzmacniać efekt cieplarniany. Według przywołanej przez portal analizy już doprowadził do wzrostu średniej globalnej temperatury o około 1,5°C względem epoki przedindustrialnej. Utrzymanie takiego poziomu przez bardzo długi czas oznaczałoby również daleko idące konsekwencje dla klimatu i poziomu mórz.

Czyli „w przeszłości było więcej CO₂” nie jest argumentem pokazującym, że obecne stężenie nie ma znaczenia.

Najciekawszy argument: „najpierw temperatura, potem CO₂”

To właśnie tutaj argument z uzasadnienia projektu może brzmieć najbardziej przekonująco. Autorzy wskazują, że historycznie w niektórych przypadkach ocieplenie poprzedzało wzrost koncentracji CO₂.

I rzeczywiście – jest w tym ziarno prawdy.

Nauka o Klimacie pokazuje, dlaczego wyciągnięcie z tego wniosku, że „CO₂ nie powoduje ocieplenia”, jest błędem.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której jakiś czynnik zaczyna podnosić temperaturę. Wyższa temperatura wpływa następnie na obieg węgla – między innymi na to, ile CO₂ jest uwalniane i pochłaniane przez oceany oraz lądy. W efekcie wzrost temperatury może prowadzić do dodatkowego wzrostu CO₂.

Z tym, że kiedy CO₂ znajdzie się już w atmosferze, nadal działa jak gaz cieplarniany i dodatkowo wzmacnia ocieplenie.

To tak zwane dodatnie sprzężenie zwrotne.

Nauka o Klimacie podaje tu przykład zmian związanych z cyklami Milankovicia: zmiana orbity może być początkowym impulsem, ale później uruchamiany jest cały zespół sprzężeń – zmiany albedo, lodu, roślinności oraz koncentracji gazów cieplarnianych.

Dlatego kolejność „najpierw temperatura, potem CO₂” nie oznacza, że CO₂ nie może być przyczyną ocieplenia.

To samo dzieje się dzisiaj w mniejszej skali

Nauka o Klimacie pokazuje jeszcze jeden przykład – El Niño.

Podczas El Niño zmieniają się warunki na Pacyfiku, co wpływa na temperaturę globalną. Jednocześnie zmiany opadów i występujące susze mogą zwiększać emisję CO₂ z lądów. W efekcie w krótkich, kilkuletnich okresach może się zdarzyć, że zmiany temperatury poprzedzają zmiany zawartości CO₂ w atmosferze.

Czy oznacza to, że CO₂ nie ogrzewa Ziemi? Nie.

Korelacja mówi nam, że dwie rzeczy zmieniają się razem. Nie mówi automatycznie, która jest przyczyną, a która skutkiem. Żeby odpowiedzieć na pytanie o przyczynowość, trzeba sprawdzić mechanizm fizyczny.

Mechanizm CO₂ znamy bardzo dobrze

I to jest prawdopodobnie najważniejszy punkt całej analizy. CO₂ jest gazem cieplarnianym, ponieważ jego cząsteczki pochłaniają promieniowanie podczerwone.

Nie jest to założenie modelu klimatycznego ani teoria wymyślona na potrzeby polityki klimatycznej.

Jak wskazuje Nauka o Klimacie, właściwości CO₂ wynikają z fundamentalnych praw mechaniki kwantowej i zostały wielokrotnie potwierdzone eksperymentalnie. Co więcej, wykorzystujemy je na co dzień w instrumentach optycznych stosowanych m.in. w meteorologii, astronomii czy teledetekcji.

Można więc postawić bardzo proste pytanie:

Czy CO₂ ma fizyczną zdolność wpływania na temperaturę?

Tak.

To nie jest hipoteza wymagająca zaakceptowania wyników jednego modelu klimatycznego. To właściwość fizyczna cząsteczki.

Skoro nie CO₂, to może Słońce?

Słońce oczywiście wpływa na klimat. Bez energii słonecznej nie byłoby ziemskiego klimatu.

Ale ponownie trzeba przejść od intuicji do danych.

Aktywność Słońca zmienia się w różnych skalach czasowych. Problem polega na tym, że zmiany te nie odpowiadają obserwowanemu współcześnie wzrostowi temperatury.

Nauka o Klimacie wskazuje, że od końca lat 70. ilość promieniowania słonecznego docierającego do Ziemi zmienia się tylko w niewielkim zakresie. Nie obserwujemy również korelacji pomiędzy dłuższymi zmianami aktywności Słońca a wzrostem temperatury od połowy XIX wieku.

Czyli Słońce jest ważnym elementem klimatu, ale jego zmienność nie tłumaczy obecnego trendu ocieplenia.

„Jeśli zatrzymamy emisje, temperatura i tak nie spadnie” – tu autorzy mają rację

I to jest bardzo dobry przykład tego, dlaczego warto czytać źródła dokładnie. Nauka o Klimacie zaznacza, że w tym przypadku argument z uzasadnienia jest prawdziwy. Całkowite zatrzymanie emisji CO₂ nie spowodowałoby natychmiastowego odwrócenia trendu temperatury.

Autorzy projektu wyciągają z tego błędny wniosek.

Zależność jest w przybliżeniu taka, że wzrost globalnej temperatury zależy od skumulowanej emisji CO₂. Jeżeli przestajemy dokładać CO₂ do atmosfery, przestajemy zwiększać jego skumulowaną ilość w taki sposób jak wcześniej – a w konsekwencji zatrzymujemy dalszy wzrost temperatury.

Nie oznacza to jednak automatycznego powrotu do wcześniejszej temperatury.

Najprostsza analogia? Jeżeli jedziemy samochodem i przestaniemy przyspieszać, samochód nie zacznie od razu jechać do tyłu. Po prostu przestanie zwiększać prędkość.

Przeczytaj też: Oszukani w programie Czyste Powietrze dostaną wsparcie

W klimacie sprawa jest oczywiście znacznie bardziej złożona, ale właśnie na tej zasadzie opiera się koncepcja budżetu węglowego. Nauka o Klimacie przypomina, że jest ona obecna w raportach IPCC i stanowi również podstawę założeń Porozumienia paryskiego.

A argument o „globalnym ochłodzeniu” z lat 70.?

W uzasadnieniu pojawia się również odwołanie do publikacji z lat 70., w których pisano o możliwości globalnego ochłodzenia.

Tu również potrzebny jest kontekst.

Jak wskazuje Nauka o Klimacie, wiedza klimatyczna w 1975 roku była znacznie mniej kompletna niż dzisiaj, a część ówczesnych publikacji prasowych nie odzwierciedlała nawet stanu ówczesnej nauki.

Co więcej, już wtedy istniały badania – między innymi prace Syukuro Manabe – wskazujące, że wzrost ilości CO₂ w atmosferze powinien prowadzić do globalnego ocieplenia. Wiedziano również, że wcześniejsze szacunki dotyczące wpływu aerozoli siarczanowych były zawyżone.

Czyli argument „w latach 70. naukowcy przewidywali epokę lodową” miesza doniesienia medialne z rzeczywistym stanem badań naukowych.

I jeszcze jedna rzecz: skąd wzięły się źródła w uzasadnieniu?

Na końcu swojej analizy Nauka o Klimacie zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny problem.

Źródła przywoływane w uzasadnieniu projektu są – jak wskazuje portal – cytowane bardzo luźno, nie są publikacjami naukowymi, a ich autorzy nie są aktywnie publikującymi naukowcami zajmującymi się współczesną klimatologią. Co więcej, niektóre przywoływane przez autorów projektu tezy są ze sobą wzajemnie sprzeczne.

To ważna lekcja nie tylko dotycząca klimatu.

Samo podanie nazwiska naukowca albo przypisu nie oznacza jeszcze, że mamy do czynienia z dowodem naukowym. Trzeba sprawdzić, co dokładnie dana osoba badała, gdzie opublikowała wyniki, czy dana publikacja rzeczywiście mówi to, co sugeruje autor oraz czy jej wnioski są zgodne z całym dorobkiem nauki w danej dziedzinie.

Czy to oznacza, że EU ETS jest poza dyskusją? Absolutnie nie. I tu trzeba postawić bardzo wyraźną granicę.

Można krytykować EU ETS. Można dyskutować o jego kosztach dla przemysłu, wpływie na ceny energii, konkurencyjności europejskiej gospodarki, sposobie wykorzystania przychodów ze sprzedaży uprawnień czy tempie transformacji energetycznej. Można uważać, że polityka klimatyczna UE wymaga zmiany.

Jednak trzeba pamiętać, że to jest debata gospodarcza i polityczna.

Przeczytaj też: Zaćmienie słońca to spore wyzwanie dla OZE

We wrześniu Sejmie zaplanowano wielką debatę o bezpieczeństwie klimatycznym Polski – zapowiedział ją marszałek Włodzimierz Czarzasty. Politycy, naukowcy i przedstawiciele strony społecznej będą rozmawiać o zagrożeniach związanych ze zmianami klimatu, takich jak susza, upały czy powodzie błyskawiczne.

Klasa polityczna będzia miała możliwość zadawania pytań i zapoznania się z rzetelnymi naukowymi podstawami zmian klimatu i ocieplania się atmosfery.

Adaptacja do zmian klimatu jest obszarem działań rządu, o czym pisaliśmy, natomiast świat nauki uważa, że robione jest zbyt mało. Apel do władz opisywałam w osobnym tekście.

Przypomnę, że temat EU ETS i polityki klimatycznej stał się kanwą do działań prezydenta Karola Nawrockiego.

Tekst jest streszczeniem analizy Nauki o Klimacie – zachęcam do samodzielnej lektury całego tekstu.

Fot. Aleksander Zieliński/Kancelaria Sejmu

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies