Partnerzy strategiczni
Orlen
Najpierw ładowali bolidy. Teraz chcą wystawić własny zespół w Formule E

Fortescue Zero, dostawca technologii dla Formuły E, chce od sezonu 2026/27 wystawić własny zespół. Na torze będzie rozwijać rozwiązania dla elektrycznych ciężarówek, maszyn i przemysłu

Formuła E to nie tylko wyścigi elektrycznych bolidów. To także miejsce testowania technologii związanych z bateriami, napędami, zarządzaniem energią i szybkim ładowaniem. Rozwiązania opracowane na torze mogą później trafiać do samochodów, ciężarówek czy maszyn przemysłowych.

FE to elektryczny odpowiednik Formuły 1. Od 2014 roku kierowcy ścigają się w niej wyłącznie samochodami z napędem elektrycznym, najczęściej na ulicznych torach w centrach miast. Seria jest jednocześnie laboratorium dla technologii elektrycznych – zespoły rozwijają napędy, baterie, odzyskiwanie energii i zarządzanie mocą. W najnowszej generacji bolidów GEN4 moc sięga 600 kW, czyli około 816 KM, a maksymalna prędkość przekracza 300 km/h.

PIT BOOST, czyli elektryczne tankowanie

W Formule E odpowiednikiem pit stopu z tankowaniem w F1 jest PIT BOOST. Różnica jest zasadnicza: zamiast dolewania paliwa bolid dostaje dodatkową porcję energii. Podczas PIT BOOST ładowarka o mocy 600 kW przez około 30 sekund uzupełnia około 10 proc. energii w baterii.

Przeczytaj też: Te prognozy dla elektromobilności się nie sprawdziły

600 kW to moc wielokrotnie większa niż w przypadku typowych ładowarek samochodowych. Dla porównania: domowy wallbox ma zwykle 11 kW, a szybka ładowarka przy autostradzie 150-350 kW. PIT BOOST pokazuje więc w praktyce, jak wyglądałoby „tankowanie prądu” z mocą, która dla zwykłego samochodu jest dziś poza codziennym zastosowaniem.

Podobnie jak tankowanie w F1, PIT BOOST jest elementem strategii wyścigu. Zespół musi zdecydować, kiedy zjechać do alei serwisowej, stracić czas na obsługę, ale jednocześnie zyskać dodatkową energię potrzebną do walki na torze. To właśnie tutaj Formuła E pokazuje, że w wyścigach elektrycznych energia jest odpowiednikiem paliwa – tylko trzeba nią znacznie bardziej precyzyjnie zarządzać. Trzeba pamiętać, że kierowcy startują z niewystarczającym zasięgirm by dojechać do mety. Muszą rekuperować, czyli odzyskiwać energię z hamowania lub ją doładować. Na metę powinni wjechać z zerowym zasięgiem.

Przeczytaj też: Z taką mocą jeszcze w Polsce nie ładowano ciężarówek

Teraz Fortescue Zero chce przejść z pit lane na grid. Firma uruchomiła własny zespół wyścigowy i planuje start w Formule E od sezonu 2026/27. Ma to być pierwszy australijski zespół w tych mistrzostwach, ale projekt wymaga jeszcze zatwierdzenia przez FEO i FIA. Zespół ma korzystać z układu napędowego Jaguara dla samochodu GEN4.

Przeczytaj też: Polska cementowania ma flotę elektrycznych wozideł

Fortescue Zero to część australijskiej grupy Fortescue, działającej przede wszystkim w sektorze surowców, energii i technologii. W 2022 r. Fortescue kupiło za ponad 160 mln funtów brytyjską firmę Williams Advanced Engineering, wywodzącą się z Williams Racing. WAE specjalizowało się w wysokowydajnych bateriach i elektryfikacji. W 2024 r. zostało przemianowane na Fortescue Zero. Pisałam o tym w 2022 roku.

Dziś technologie Fortescue Zero mają zastosowanie nie tylko w motorsporcie. Firma rozwija systemy elektrycznych napędów i ładowania także dla górnictwa, kolei i ciężkich pojazdów. Właśnie dlatego wejście do Formuły E ma być czymś więcej niż sportowym projektem – tor ma służyć jako miejsce dalszego rozwoju technologii, które Fortescue chce wykorzystać w elektryfikacji ciężkiego przemysłu.

Zdj. mat. prasowe Formula E

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies