Partnerzy strategiczni
Orlen
Elektryczne latające taksówki wracają do gry. Nowy Jork zobaczył przyszłość transportu?

Po latach testów i zapowiedzi brytyjska firma Vertical Aerospace zaprezentowała w Nowym Jorku nową generację elektrycznego statku powietrznego, który ma wozić pasażerów nad miastami bez hałasu i bez emisji. To właściwie pasażerski dron

Elektryczna „latająca taksówka” znów pojawia się na horyzoncie – tym razem nie jako futurystyczna wizja, lecz projekt z konkretną datą wdrożenia. Brytyjska firma Vertical Aerospace zaprezentowała w Nowym Jorku swój elektryczny statek powietrzny Valo, który ma wozić pasażerów na krótkich dystansach w miastach niemal bez hałasu i bez emisji. Producent zapowiada, że pierwsze komercyjne loty mogłyby ruszyć już w 2029 roku, a przelot z Manhattanu na lotnisko JFK miałby trwać zaledwie kilka minut.

Przeczytaj też: Dopłaty do EV w Niemczech to niewypał

Choć dziś brzmi to jak nowość, miejskie lotnictwo elektryczne rozwijane jest od lat. Już w pierwszej dekadzie XXI wieku podobne koncepcje testowały m.in. Airbus (projekt Vahana), Volocopter w Niemczech czy Lilium, który w 2015 roku zaprezentował jeden z pierwszych eVTOL-i z elektrycznym napędem pionowego startu. I trzeba dodać, że zbankrutował na początku 2025 roku.

Trzeba przyznać, że przez lata projekty tego typu zmagały się z problemami certyfikacyjnymi i rosnącymi kosztami prac rozwojowych. Dziś jednak dojrzałość baterii, elektroniki i regulacji sprawia, że sektor wraca — rozważniejszy i znacznie bardziej realistyczny — jak sam przyznaje.

W Europie takie projekty nie są już traktowane jak ciekawostka. Unia Europejska dopuściła rozwój eVTOL-i w ramach przepisów EASA (Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego), która od 2022 roku posiada specjalne ramy certyfikacyjne dla elektrycznych statków powietrznych pionowego startu. Maszyny muszą spełniać rygorystyczne normy bezpieczeństwa, hałasu i integracji z ruchem lotniczym, a miasta — przygotować tzw. vertiporty. O vertiportach pisałam tutaj już w 2022 roku.

Przeczytaj też: Fiński startup rozjuszył chińskiego giganta bateryjnego

Vertical Aerospace liczy, że tym razem rynek jest gotowy. Valo osiąga prędkość do 240 km/h, ładuje się w kilkanaście minut i ma być oferowany liniom lotniczym jako nowy segment transportu miejskiego — pomiędzy taksówką a samolotem. Raczej latające taksówki staną się elementem mobilności w wydaniu premium, ale kierunek jest ciekawy.

Valo korzysta z baterii litowo-jonowych o wysokiej mocy. Pojedyncze ogniwa są dostarczane przez tajwańskiego producenta Molicel i mają cylindryczny format — pojedyncze ogniwo wygląda jak bateria „paluszek”. Zdecydowano się na ogniwa NMC. Muszą one pracować zarówno przy dużym poborze mocy (start, lądowanie), jak i pozwalać na dynamiczny lot. WIęcej szczegółów na razie nie ujawniono.

Miejmy nadzieję, że projkt faktycznie będzie rozwijany.

KATEGORIA
INNOWACJE
UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies