
Polska jest jednym z droższych rynków szybkiego ładowania w Europie. Przy obecnych cenach prądu i paliw rachunek za 100 km zależy od napędu i sposobu ładowania
Europejski kierowca płaci za szybkie ładowanie samochodu elektrycznego medianowo 0,55 euro za kWh – wynika z październikowego raportu Eleport, który porównuje ceny w 29 krajach i obejmuje 447 ofert operatorów. Rozpiętość jest duża: od 0,35 euro/kWh w Finlandii do 0,87 euro/kWh w Wielkiej Brytanii. Polska wypada wyraźnie gorzej od europejskiej średniej. Mediana ceny ładowania prądem stałym o mocy co najmniej 50 kW wynosi u nas 2,54 zł/kWh, co daje 18. miejsce w zestawieniu od najtańszego rynku. Najtańsze oferty zaczynają się od 1,30 zł/kWh w wybranych lokalizacjach Tesli poza godzinami szczytu, ale na niektórych stacjach Shell cena sięga 3,59 zł/kWh przy płatności kartą. Eleport wycenia własne ładowanie na 2,39 zł/kWh – poniżej polskiej mediany. To pokazuje, że w przypadku elektryka koszt przejechania trasy zależy nie tylko od zużycia energii, ale również od operatora i taryfy.
Przeczytaj też: Stellantis będzie walczył o klientów w Europie. Nowy 2CV to może być hit
W Polsce prąd z szybkiej ładowarki nie daje dziś automatycznie przewagi nad benzyną. Przyjmując zużycie 21 kWh na 100 km – z uwzględnieniem strat podczas ładowania – i medianę Eleportu na poziomie 2,54 zł/kWh, przejechanie takiego dystansu kosztuje około 53,34 zł. Dla porównania, przy cenach maksymalnych obowiązujących 26 października: benzyna 95 kosztowała do 6,51 zł/l, a olej napędowy do 7,99 zł/l. Przy założonym przez Eleport zużyciu 7,4 l benzyny lub 6,8 l diesla na 100 km daje to odpowiednio około 48,17 zł za benzynę i 54,33 zł za diesla. W tym modelowym porównaniu publiczne szybkie ładowanie jest więc droższe od jazdy na benzynie, ale nieznacznie tańsze od jazdy na oleju napędowym. To wyliczenie dla konkretnych założeń, a nie uniwersalny rachunek dla każdego samochodu. Ładowanie w domu, tańsze taryfy i oszczędniejszy samochód elektryczny mogą znacząco poprawić wynik. Trzeba też pamiętać, że samochody elektryczne zużywają znacznie mniej energii w mieście, dokładnie odwrotnie niż spalinowe.
Przeczytaj też: Chińskie hybrydy zagrażają europejskiemu rynkowi motoryzacyjnemu. Jest porozumienie
Październikowe ceny ładowania i aktualne limity cen paliw pokazują, że tej relacji nie można traktować jako stałej. W całej Europie mediana szybkiego ładowania różni się między skrajnymi rynkami około 2,5-krotnie, a sam wzrost udziału aut elektrycznych nie gwarantuje niskich cen na publicznych ładowarkach.
Największą oszczędność nadal daje zwykle ładowanie w domu albo wolne ładowania AC – publiczna szybka ładowarka jest przede wszystkim rozwiązaniem na trasę.
Zdj. AR