Partnerzy strategiczni
Orlen
Ciężarówki będą ładować się z mocą 1,5 MW. Polska wchodzi w erę MCS

Pierwsza publiczna stacja MCS w Polsce już działa. Dla elektrycznych ciężarówek oznacza to krótsze postoje, a dla transportu – początek budowy europejskiej sieci megawatowego ładowania

Orlen uruchomił przy autostradzie A1 pierwszą w Polsce publiczną infrastrukturę MCS (Megawatt Charging System) dla ciężarówek. Na MOP Stobiecko Szlacheckie Wschód i Zachód można ładować ciężarówki z mocą do 1,5 MW. Dla porównania – szybkie ładowarki samochodów osobowych mają dziś najczęściej od kilkudziesięciu do kilkuset (400-500) kilowatów. MCS ma rozwiązać konkretny problem – jak szybko uzupełnić dużą baterię ciężarówki podczas postoju na trasie.

MCS, czyli megawaty zamiast setek kilowatów

Ciężarówka elektryczna potrzebuje znacznie więcej energii niż samochód osobowy. Jeżeli ma przejechać kilkaset kilometrów z dużym ładunkiem, jej bateria może mieć pojemność kilkuset kWh. Ładowanie jej przez kilka godzin nie wchodzi w grę w transporcie dalekobieżnym. Dlatego powstał MCS. Zamiast ładować ciężarówkę przez długi czas, system ma dostarczyć bardzo dużą ilość energii w czasie obowiązkowej przerwy kierowcy.

Przeczytaj też: To nie bateria jest największym wyzwaniem w transporcie dalekobieżnym

CharIN, organizacja zajmująca się rozwojem standardów ładowania, wskazuje, że MCS jest projektowany właśnie z myślą o transporcie ciężkim i ładowaniu dużych baterii w czasie obowiązkowego odpoczynku. Docelowa specyfikacja pozwala na moc nawet do 4,5 MW. To nie oznacza jednak, że każda ciężarówka będzie ładowana z mocą 4,5 MW. Moc będzie zależała od pojazdu, baterii, możliwości przyłącza i konkretnej lokalizacji.

CharIN: do 2030 roku potrzebne będą dziesiątki tysięcy ładowarek

Według prognoz przywoływanych przez CharIN, opartych na analizach ACEA, do 2030 roku Europa będzie potrzebowała 40–50 tys. publicznych ładowarek o mocy powyżej 500 kW dla samych elektrycznych ciężarówek. MCS będzie jednym z najważniejszych elementów tej infrastruktury. CharIN podkreśla jednocześnie, że przez wiele lat CCS i MCS będą działały równolegle. To właśnie dlatego Orlen na A1 połączył oba rozwiązania. Stanowisko MCS może ładować z mocą do 1,5 MW, ale wyposażono je również w złącze CCS do 600 kW. Jest też osobne stanowisko CCS dla ciężarówek. To ważne, bo pierwsze elektryczne ciężarówki już jeżdżą. MCS to jednak wciąż egzotyka.

Gdzie w Europie powstają takie stacje?

Polska nie jest pierwszym krajem, który testuje megawatowe ładowanie. Projekty MCS rozwijają się m.in. w Niemczech, Holandii, Belgii i Szwecji. W ramach europejskiego projektu MACBETH (Multipoint megAwatt Charging for Battery Electric Truck Hubs), w którym uczestniczy CharIN, powstają demonstracyjne huby MCS w regionie Nordyckim i Beneluksie. W 2026 roku projekt przeszedł z etapu projektowania do przygotowania rzeczywistych demonstracji w Belgii i Szwecji. Testowane są nie tylko same ładowarki, ale też ich współpraca z siecią, flotami i systemami zarządzania.

Przeczytaj też: Prognozy dotyczące elektromobilności, które się nie sprawdziły

To istotna zmiana. MCS przestaje być wyłącznie technologią demonstracyjną. CharIN mówi już o przejściu od pilotaży do budowy korytarzy dla ciężarówek. W Europie najważniejsze będą więc lokalizacje przy głównych trasach TEN-T, a nie przypadkowo rozmieszczone punkty ładowania.

Polska jest w tym układzie ważnym krajem

A1 to jeden z głównych korytarzy transportowych w Polsce. Dlatego wybór tej trasy dla pierwszego publicznego MCS ma znaczenie większe niż sama liczba dostępnych stanowisk. Polska jest jednym z najważniejszych graczy europejskiego transportu drogowego. Jeżeli elektryczne ciężarówki mają obsługiwać przewozy międzynarodowe, muszą móc przejechać przez Polskę bez wielogodzinnego postoju na ładowanie.

Przeczytaj też: Król, który jeździł elektrykiem, czyli kulisy elektromobilności w Norwegii

I właśnie tu pojawia się różnica między samochodem osobowym a ciężarówką. Dla kierowcy auta brak ładowarki może oznaczać zmianę planu podróży. Dla firmy transportowej brak odpowiedniej ładowarki może oznaczać niewykorzystany pojazd i opóźnienie dostawy.

Dlatego CharIN wskazuje MCS jako warunek skalowania bezemisyjnego transportu dalekobieżnego. Organizacja w 2026 roku zaapelowała również o formalne włączenie MCS do unijnych ram AFIR, argumentując, że jasne przepisy są potrzebne, aby inwestorzy mogli planować rozwój infrastruktury na dużą skalę.

Największym wyzwaniem nie będzie sama ładowarka

1,5 MW robi wrażenie, ale dla operatorów infrastruktury najważniejsze pytanie brzmi: skąd wziąć taką moc? Jeżeli przy jednej lokalizacji stanie kilka ładowarek MCS, zapotrzebowanie na moc będzie liczone w megawatach. Dlatego wraz z rozwojem MCS trzeba będzie inwestować w przyłącza, sieci energetyczne, magazyny energii i systemy zarządzania mocą. Orlen już wykorzystuje taki system na pierwszej polskiej lokalizacji – inteligentne zarządzanie mocą pozwala rozdzielać dostępną energię pomiędzy jednocześnie ładowane pojazdy. Samo urządzenie zamontowane na stacji to Axon Charger od polskiego producenta, czyli zielonogórskiej Ekoenergetyki.

Więcej na temat wyzwań jakie stawia przed branżą i sieciami elektryfikacja ciężarówek pisałam w tych tekstach:

Polska cementownia stawia na potężne elektryczne wozidła. Osobnym wyzwaniem jest ich ładowanie

Europa testuje możliwości elektrycznych ciężarówek

Niemcy pompują kolosanle kwoty w stacje ładowania dla ciężarówek

Ponad miliard złotych na ładowarki od NFOŚiGW

Zdj. mat. prasowe Orlen

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies