Partnerzy strategiczni
Orlen
9 września to Światowy Dzień Pojazdów Elektrycznych: 7 prognoz dla elektromobilności. Co się sprawdziło, a co kompletnie nie?

Jedne prognozy przestrzeliliśmy o setki tysięcy aut, inne okazały się zaskakująco trafne. Co przewidywano dla elektromobilności i co z tego zostało w 2026 roku?

World EV Day obchodzony jest 9 września. Pierwsza edycja odbyła się w 2020 roku z inicjatywy Green.TV i ABB. Pomysł był prosty: zwrócić uwagę kierowców, firm i decydentów na rozwój elektromobilności oraz jej znaczenie dla transformacji transportu. Dzień miał być nie tylko okazją do promocji samochodów elektrycznych, ale również do rozmowy o infrastrukturze ładowania, energetyce i zmianie sposobu poruszania się.

Dziś, sześć lat po pierwszej edycji World EV Day, można zrobić coś ciekawszego niż kolejny raz przekonywać, że samochody elektryczne są przyszłością. Zaglądam do archiwum i sprawdzam, jak tę przyszłość wyobrażaliśmy sobie kilka lat temu. Green-News od 2019 roku opisuje rozwój elektromobilności. W tym czasie zmieniły się nie tylko liczby rejestracji. Zmieniły się ceny, technologie, oferta producentów, przemysł bateryjny i podejście do samych baterii.

Co zatem przewidywano kilka lat temu? I ile z tych prognoz rzeczywiście się sprawdziło?

1. W Polsce miało być 280 tys. samochodów elektrycznych do 2025 roku

To jedna z najbardziej konkretnych prognoz, jakie pojawiły się na polskim rynku. W 2020 roku raport „Polish EV Outlook” zakładał, że przy odpowiednim systemie wsparcia liczba samochodów całkowicie elektrycznych w Polsce może przekroczyć 280 tys. w 2025 roku. Wtedy, na koniec 2019 roku, po polskich drogach jeździło około 5 tys. samochodów elektrycznych i 5,2 tys. hybryd plug-in.

Rzeczywistość okazała się znacznie mniej spektakularna. Na koniec 2025 roku w Polsce było łącznie 132 775 osobowych i użytkowych samochodów BEV. Rok 2025 był jednak rekordowy – liczba takich pojazdów zwiększyła się o ponad 52,7 tys., czyli o 118 proc. rok do roku. Dziś wiemy, że sprzedaż elektryków szoruje po dnie – jako kraj spadliśmy na przedostatnie miejsce w UE. Powód? Koniec dopłat rządowych.

Werdykt: prognoza nietrafiona, ale kierunek wzrostu rynku został potwierdzony.

Historyczny tekst Green-News: „Sprzedaż samochodów elektrycznych w Polsce może wzrosnąć czterdziestokrotnie. Jest nowa prognoza”

2. Do 2025 roku miało być 48 tys. publicznych punktów ładowania

W styczniu 2021 roku PSPA (dziś PSNM) prognozowało, że do 2025 roku w Polsce może powstać 48 tys. ogólnodostępnych punktów ładowania. Do tego miało dojść nawet 110 tys. punktów prywatnych. W listopadzie 2020 roku publicznych punktów było zaledwie nieco ponad 2,5 tys.

Prognoza okazała się zdecydowanie zbyt optymistyczna. Pod koniec 2025 roku w Polsce funkcjonowało 11 762 ogólnodostępnych punktów ładowania, w tym 4399 szybkich punktów DC. Jednocześnie warto zauważyć, że rynek przyspieszył: w samym 2025 roku uruchomiono rekordową liczbę nowych punktów, a po raz pierwszy przybyło więcej nowych punktów DC niż AC. Wygląda na to, że wreszcie zaczną też powstawać stacje dla ciężarówek.

Werdykt: liczby się nie zgadzają, ale struktura rynku zaczyna wyglądać zupełnie inaczej niż kilka lat temu.

Historyczny tekst Green-News: „Będziemy mieć 150 tysięcy punktów ładowania samochodów na prąd?”

3. Polska miała mieć milion samochodów elektrycznych

Milion elektryków nie był wyłącznie optymistyczną prognozą branży. 1 mln samochodów elektrycznych w 2025 roku pojawił się w rządowym Planie Rozwoju Elektromobilności. W 2021 roku Green-News wracał do tego celu, wskazując, że rzeczywistość coraz bardziej od niego odbiega.

Plan zakładał nie tylko milion samochodów. Sieć elektroenergetyczna miała być przygotowana do ich obsługi, a samochody elektryczne miały w przyszłości pełnić również funkcję stabilizującą system energetyczny. I potrafią to robić, opisywałam niedawno kazus z USA.

Werdykt: milion samochodów w 2025 roku – zdecydowanie nie. Wizja integracji transportu z energetyką – nadal aktualna.

Historyczny tekst Green-News: „Nowelizacja ustawy o elektromobilności na ostatniej prostej. Te przepisy nie przybliżą nas do miliona samochodów elektrycznych”

4. Polska miała stać się europejskim centrum produkcji baterii

Tutaj historia wygląda zupełnie inaczej. W 2021 roku Green-News pisał, że Polska jest już jednym z liderów europejskiego sektora bateryjnego. Inwestycja LG Energy Solution pod Wrocławiem miała osiągnąć docelowo 100 GWh rocznej mocy produkcyjnej, a w 2020 roku wartość eksportu baterii z Polski wynosiła prawie 3 mld euro, czyli około 2 proc. całego polskiego eksportu.

Dziś trudno mówić o tej prognozie jako o przestrzelonej. Polska rzeczywiście stała się ważnym elementem europejskiego łańcucha dostaw dla elektromobilności. Co istotne, rozwój sektora nie ograniczył się do jednej fabryki. Powstawały kolejne zakłady i projekty związane z bateriami, komponentami oraz ich recyklingiem.

Werdykt: prognoza trafiona.

Historyczny tekst Green-News: „Polska liderem: już 2 proc. polskiego eksportu to produkcja baterii do samochodów elektrycznych”

5. Polska miała produkować własny samochód elektryczny

Izera miała być symbolem polskiej elektromobilności. W grudniu 2020 roku Electromobility Poland zapowiadało budowę fabryki w Jaworznie, rozpoczęcie prac w 2021 roku i uruchomienie produkcji w 2024 roku. W zakładzie miały powstawać pierwsze polskie samochody elektryczne.

Pierwotne terminy się nie sprawdziły. Dziś czekamy na kolejną odsłonę nowego pomysłu na samochód elektryczny z Polski. Przypomnę, że EMP ma partnera z Tajwanu, a szczegółowy harmonogram działań zaprezentował w Sejmie prezes EMP Cyprian Gronkiewicz.

Werdykt: prognoza nietrafiona.

Historyczny tekst Green-News: „Już wiemy, gdzie produkowany będzie polski samochód elektryczny, Izera. O ile fabryka faktycznie powstanie”

6. Zużyta bateria miała stać się surowcem, a nie odpadem

To prognoza, która przez lata mogła wydawać się mniej spektakularna niż milion samochodów czy gigafabryka. Tymczasem właśnie ona bardzo mocno się materializuje.

W 2021 roku Green-News opisywał projekt Renault, Veolii i Solvay dotyczący recyklingu akumulatorów samochodów elektrycznych. Firmy mówiły wprost o gospodarce cyrkularnej i zamykaniu surowców w obiegu.

Od tego czasu temat przeszedł z poziomu pojedynczych projektów przemysłowych do regulacji. Unijne przepisy bateryjne wprowadzają wymagania dotyczące m.in. odzysku materiałów, śladu węglowego, informacji o baterii i cyfrowego paszportu. Bateria przestaje być więc traktowana wyłącznie jako element samochodu, który po zakończeniu eksploatacji trzeba zutylizować. Coraz bardziej staje się magazynem wartościowych surowców. Dlatego Polska przygląda się potencjałowi urban mining.

Werdykt: prognoza trafiona – i nadal rozwijana.

Historyczny tekst Green-News: „Baterie z samochodów elektrycznych nie będą trafiać na wysypiska”

7. Elektryk miał przestać być niszowym produktem

W 2021 roku na świecie było już około 450 modeli samochodów elektrycznych, z czego ponad 180 dostępnych było w Europie. Średni deklarowany zasięg oferowanych modeli przekraczał wtedy 350 km. Green-News zwracał uwagę, że wraz z rosnącą ofertą producentów elektromobilność zaczyna wychodzić poza niszę. Dziś trudno uznać to za prognozę, która się nie sprawdziła. W pierwszej połowie 2026 roku samochody bateryjne odpowiadały już za 20,7 proc. nowych rejestracji w Unii Europejskiej, wobec 15,6 proc. rok wcześniej. W tym samym czasie udział benzyny i diesla spadł do 29,7 proc.

Oczywiście Europa nie elektryfikuje się równomiernie, a Polska nadal pozostaje poniżej średniej unijnej. Nie zmienia to faktu, że samochód elektryczny przestał być ciekawostką dostępną dla niewielkiej grupy klientów. Stał się pełnoprawną kategorią rynku, z setkami modeli i coraz szerszą ofertą cenową.

Werdykt: prognoza trafiona.

Historyczny tekst Green-News: „Jest już 450 modeli samochodów elektrycznych, największy wybór mają klienci z Chin. Jak wypada Europa?”

Po sześciu latach od pierwszego World EV Day bilans elektromobilności jest znacznie bardziej skomplikowany niż prosta opowieść o sukcesie albo porażce. Milion samochodów w Polsce nie powstał. Nie ma też 48 tys. publicznych punktów ładowania. Nie ma polskiego samochodu elektrycznego, który miał trafić do produkcji w 2024 roku.

Jednocześnie Polska zbudowała silną pozycję w produkcji baterii, rozwija przemysł recyklingowy, a samochód elektryczny z niszowego produktu stał się jedną z głównych technologii na europejskim rynku nowych samochodów. W pierwszej połowie 2026 roku BEV odpowiadały już za ponad jedną piątą nowych rejestracji w UE.

To chyba najlepsza lekcja z archiwalnych prognoz. Transformacji w naszej rzeczywistości nie sposób skrupulatnie zaplanować i realizować z harmonogramem. Czasem rozwija się wolniej, niż zakładano, a czasem skręca w zupełnie inną stronę. Lubię powtarzać, że samochód elektryczny to dobry pretekst do rozmowy o transformacji energetycznej. I czas wreszcie zacząć tak na elektromobilność patrzeć – element większej stretegii elektryfikacji. Dlaczego to ważne? Odsyłam do tekstu o tym jak Polska może na niej zyskać.

Zdj. AR

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies