Partnerzy strategiczni
Orlen
Europa reguluje, świat testuje. Elektromobilność utknęła między ambicją a ryzykiem

Unia Europejska narzuca tempo transformacji transportu, ale coraz częściej przegrywa wyścig o innowacje. Elektromobilność rozwija się globalnie szybciej tam, gdzie testuje się rozwiązania w praktyce, a nie najpierw na papierze

W pierwszym tekście z cyklu „Elektromobilność bez iluzji” pokazałam, dlaczego rozwój elektromobilności w Polsce to już trwający i rozciągnięty na dekady proces, a nie jednorazowa zmiana technologiczna czy polityczna. Projekty takie jak ElectroMobility Poland, choć często obecne w mediach, dopiero mają wejść w fazę realnych decyzji i finansowania z Krajowego Planu Odbudowy, co testuje zdolność państwa do prowadzenia długofalowych programów. Zaproszony do rozmowy ekspert branży motoryzacyjnej Maciej Dryjański, zwrócił uwagę, że sukces elektromobilności zależy od synchronizacji wielu elementów – energetyki, infrastruktury ładowania, kompetencji serwisowych i odpowiednich regulacji – a nie tylko od liczby sprzedanych aut czy punktów ładowania. To spojrzenie systemowe pokazuje, że pomimo rosnącej liczby EV w Polsce nadal jesteśmy daleko od standardów liderów ze świata. Testem będzie umiejętność przejścia od medialnego szumu do codziennej praktyki rynkowej.

Tym razem przyjrzymy się tematowi regulacji.

Jednym z kluczowych wyzwań, o których głośno mówi branża elektromobilności w Polsce i UE, jest rozbieżność między ambitnymi regulacjami a ich praktycznym wdrożeniem. Z jednej strony Europa deklaruje cele klimatyczne i mobilnościowe, z drugiej tempo testów, inwestycji i implementacji realnych rozwiązań często pozostaje w tyle za Stanami Zjednoczonymi czy Azją, co może zniechęcać innowatorów i inwestorów. W praktyce wysoki poziom ryzyka regulacyjnego, częste zmiany zasad wsparcia oraz trudność w przewidywaniu przyszłych wymogów stają się barierami dla firm gotowych przyspieszyć transformację – ten paradoks pokazuje, że sama ambicja polityczna nie wystarczy, jeśli nie idzie za nią spójna strategia wdrożeniowa i rynkowa.

Europejska elektromobilność od początku rozwija się w cieniu regulacji. Normy emisji, cele klimatyczne i zakazy sprzedaży aut spalinowych mają wymusić zmianę technologii, ale jednocześnie znacząco podnoszą próg wejścia dla nowych rozwiązań. Jak zwraca uwagę Dryjański, Europa próbuje zbudować nowy rynek „od góry” – przez przepisy – zamiast pozwolić mu dojrzewać poprzez testy i iteracje w realnych warunkach.

Przeczytaj też: Diesel przegrywa z prądem

„W Europie najpierw chcemy mieć komplet procedur i odpowiedzi na wszystkie ryzyka. W Stanach Zjednoczonych czy w Azji najpierw się testuje, a dopiero potem reguluje” – podkreśla ekspert. Różnica ta ma konsekwencje nie tylko dla tempa wdrożeń, ale też dla lokalizacji inwestycji. Globalne firmy technologiczne i motoryzacyjne coraz częściej wybierają rynki, gdzie mogą szybciej eksperymentować z nowymi modelami biznesowymi, software’em czy integracją pojazdów z energetyką.

Dla Polski oznacza to podwójne ograniczenie. Z jednej strony musi dostosować się do europejskich regulacji, z drugiej – nie dysponuje własnymi technologiami, które mogłaby skalować globalnie. Według danych branżowych udział Europy w globalnych inwestycjach w rozwój zaawansowanych systemów jazdy, baterii i oprogramowania systematycznie spada, podczas gdy rosną nakłady w Chinach i USA. Polska, jako rynek peryferyjny, odczuwa ten trend szczególnie mocno.

Przeczytaj też: Europejskie ogniwo bateryjne powstaje w Norwegii

Problem widać także na poziomie infrastruktury do testów. W Europie dominują projekty pilotażowe – ograniczone czasowo, terytorialnie i regulacyjnie. To podejście minimalizuje ryzyko polityczne, ale jednocześnie blokuje skalowanie. Jak pokazują doświadczenia z innych obszarów energetyki, innowacje bez realnego sprawdzenia w systemie szybko trafiają na barierę kosztów lub społecznej akceptacji.

„To nie ideologia, tylko kalkulacja biznesowa” – podsumowuje Dryjański. Inwestorzy wybierają miejsca, gdzie mogą szybciej uczyć się na błędach i poprawiać produkty. Jeśli Europa – a wraz z nią Polska – nie zmieni podejścia, elektromobilność pozostanie projektem regulacyjnym, a nie źródłem przewagi technologicznej.

Okiem eksperta

„Technologicznie my to już umiemy i mamy za sobą etap nauki. Problemem w Europie nie jest brak kompetencji, lecz homologacje i regulacje. Dziś możliwość wypuszczenia pojazdów zdolnych do interaktywnego uczestnictwa w ruchu drogowym jest mocno ograniczona – systemy autonomii czwartego poziomu funkcjonują tylko w kontrolowanych warunkach i zawsze z obowiązkowym kierowcą bezpieczeństwa na pokładzie.”

Maciej Dryjański
Niezależny ekspert branży motoryzacyjnej

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies