Partnerzy wspierający
KGHM Orlen Tauron
Rynek aut na prąd ruszył z kopyta

Styczniowe dane potwierdzają umacnianie się tendencji wzrostowej na rynku pojazdów elektrycznych. Zanotowano kilkudziesięcioprocentowe skoki zarówno w segmencie pojazdów osobowych, jak i dostawczych oraz ciężarowych

Po polskich ulicach jeździ już 58,5 tys. całkowicie elektrycznych pojazdów. Największa jest flota osobówek, która liczy ponad 52,5 tys. sztuk. W tym segmencie dynamika wzrostu wyniosła 66 proc. Jednak największy przyrost widać na rynku elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarówek, których liczba zwiększyła się aż o 75 proc. w ujęciu rok do roku i pod koniec stycznia wynosiła niemal 6 tys. sztuk. Równie spektakularny wzrost – rzędu 73 proc. – widać w wielkości parku „osobówek” na wodór. Liczby bezwzględne w przypadku zasilanych wodorem aut są jednak nadal skromne, bo w Polsce jest zaledwie 201 takich pojazdów.

Przeczytaj także: Szanse na realizację Izery bliskie zera?

Jak wynika z comiesięcznego zestawienia Polish EV Outlook Index (PEVO Index), posiadacze elektryków stanowią zaledwie 2,6 proc. wszystkich zmotoryzowanych Polaków.

Jest jednak szansa na to, że i ta liczba będzie się dynamicznie zmieniać. Zestawienie PEVO od pewnego czasu pokazuje bowiem dwucyfrowe tempo wzrostów. To prawdopodobnie efekt niskiej bazy w poprzednich latach. Jednak szansę na znaczące ożywienie dają pojawiające się na rynku pieniądze.

Przypomnijmy, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska planuje uruchomienie dwóch programów wsparcia dla sektora elektrycznego transportu towarowego. W ich ramach będzie się można starać zarówno o środki na zakup samochodu ciężarowego lub dostawczego, jak również o dofinansowanie budowy ogólnodostępnych punktów ładowania wzdłuż tras TEN-T (transeuropejskiej sieci transportowej w Europie), przy centrach logistycznych i terminalach przeładunkowych.

Przeczytaj także: Orlen planuje stworzenie sieci stacji tankowania wodoru

Równoczesne pobudzenie popytu na pojazdy elektryczne oraz infrastruktury do ich ładowania pozwoli uniknąć dylematu „jajka i kury”. Brak wystarczającej liczby szybkich ładowarek o dużych pojemnościach był najczęściej wskazywaną barierą zarówno przez grupę użytkowników elektryków, jak i tych potencjalnie zainteresowanych ich zakupem.

Jak widzimy z zestawienia PEVO ten aspekt także się poprawia. Pod koniec stycznia tego roku w Polsce mieliśmy blisko 6,1 tys. ogólnodostępnych punktów ładowania, co oznacza przyrost o 33 proc. wobec analogicznego miesiąca rok temu. Nadal jednak najwięcej jest ładowarek o mocy do 22 kW na prąd zmienny (65 proc.). Jednak liczba szybkich punktów z prądem stałym o mocy przekraczającej 50 kW bardzo dynamicznie rośnie. W Polsce działa już 655 takich urządzeń.

Foto: Freepik

KATEGORIA
E-MOBILNOŚĆ
UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ
TAGI:

Zapisz się do newslettera

Aby zapisać się do newslettera, należy podać adres e-mail i potwierdzić subskrypcję klikając w link aktywacyjny.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies