Partnerzy wspierający
KGHM Orlen Tauron
Szanse na realizację Izery bliskie zera?

Nadzieje na polskie auto elektryczne powoli gasną. Decyzje dotyczące projektu zapadną w kwietniu

Przeglądem dotychczasowych działań spółki ElectroMobility Poland (EMP), która od 2016 roku pracuje nad stworzeniem pierwszego polskiego auta na prąd, zajmuje się Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej. Szefowa resortu, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, w kwietniu podejmie decyzję przesądzającą o „być albo nie być” Izery.

Przeczytaj także: Kręte drogi Izery. Jest ziemia pod fabrykę aut, w tle wymiana zdań z NIK

Wcześniej, bo do końca lutego, ma się rozstrzygnąć kwestia ewentualnego finansowania projektu ze środków Krajowego Planu Odbudowy. Jak się bowiem okazuje, mimo wielokrotnych zapewnień rządu Mateusza Morawieckiego, projektu Izery w KPO formalnie nie ma. A bez wsparcia szansa na produkcję polskiego elektryka w planowanej pod ten projekt fabryce w Jaworznie jest bliska zeru.

Resort odpowiedzialny za redystrybucję unijnych funduszy ma wątpliwości co do powodzenia realizacji Izery. I wskazuje alternatywne opcje na wykorzystanie mocy produkcyjnych w Jaworznie.

Mamy fabryki autobusów, np. elektrycznych, czy firmy, które są w stanie produkować elektryczne rowery. Jest możliwość inwestowania w sieci ładowania – wylicza Pełczyńska-Nałęcz.

Słowa szefowej resortu nie przesądzają jeszcze sprawy. Wskazują jednak, jaki stosunek do projektu polskiego „elektryka” ma cała ekipa rządząca pod przewodnictwem Donalda Tuska.

Chodzi między innymi o to, że technologia nie będzie wcale krajowa. Spółka EMP chce realizować projekt we współpracy z chińską firmą Geely, producentem Volvo. Zielone światło dla Izery oznaczałoby więc wpuszczenie na europejskie rynki chińskich technologii, co wielu postrzega jako zagrożenie. Z drugiej jednak strony taka fabryka zlokalizowana w Polsce mogłaby się stać impulsem do rozwoju kraju.

Przeczytaj także: Sondaż z rekomendacjami dla nowej władzy: budować atom, Izera do kosza

Resort funduszy ma więc trudny orzech do zgryzienia. Dlatego powinien zadecydować rachunek zysków i strat, a także chłodna ocena potencjału projektu Izery i szans jego realizacji w zakładanym harmonogramie. A jak wskazuje „Rzeczpospolita” w tekście z końca stycznia, na razie polski samochód elektryczny miał pochłonąć co najmniej 277 mln zł. Większość tej kwoty poszła na prace projektowe i techniczne oraz przygotowanie inwestycji. Natomiast blisko jedną czwartą wydano na koszty administracyjne, w tym wynagrodzenia.

KATEGORIA
E-MOBILNOŚĆ
UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ

Zapisz się do newslettera

Aby zapisać się do newslettera, należy podać adres e-mail i potwierdzić subskrypcję klikając w link aktywacyjny.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies