
Norwegia wprowadza elektryczne samochody dla członków rządu. Testowany model nie powinien być zaskoczeniem
Po latach krytyki norweski rząd rozpoczął wymianę swojej floty reprezentacyjnej na samochody elektryczne. Jest to symboliczny krok dla kraju, który od lat jest światowym liderem elektromobilności – ponad 95 proc. nowych samochodów sprzedawanych w Norwegii stanowią pojazdy elektryczne, a na drogach jeździ już około miliona elektryków.
Norweskie Stowarzyszenie Elektromobilne (Norsk elbilforening) informuje, że szykuje się spora zmiana w ministerialnej flocie. Mimo że norweskie władze od wielu lat zachęcały obywateli do zakupu samochodów elektrycznych, flota rządowa pozostawała niemal wyłącznie spalinowa. Powodem były przede wszystkim wysokie wymagania dotyczące bezpieczeństwa, których nie mogli spełnić producenci, pojazdy rządowe muszą być opancerzone – a tych nie było wiele do wyboru, mała dostępność oznaczała też wysokie koszty zakupu.
Rozwój technologii sprawił, że producenci zaczęli oferować luksusowe samochody elektryczne spełniające wymagania administracji państwowej. Dzięki większym akumulatorom, lepszemu zasięgowi oraz szybszemu ładowaniu możliwe stało się wykorzystanie elektryków również jako pojazdów reprezentacyjnych.
Przeczytaj też: Czy Norwegia zagra na nosie Chinom? W tle kluczowe pierwiastki
Norweski rząd rozpoczął więc stopniową wymianę floty. Nie wszystkie samochody zostaną zastąpione od razu – szczególnie tam, gdzie wymagane są specjalistyczne pojazdy o najwyższym poziomie ochrony.
Ta decyzja ma przede wszystkim wymiar symboliczny. Samochody ministrów są jednymi z najbardziej widocznych pojazdów państwowych, dlatego powinny odzwierciedlać politykę klimatyczną kraju. Przez wiele lat sytuacja była paradoksalna – obywatele byli zachęcani do zakupu elektryków, podczas gdy najwyżsi przedstawiciele władz nadal korzystali z samochodów z silnikami spalinowymi. Trzeba przyznać, że dwór królewski wymianę zaczął dużo wcześniej. Nic dziwnego, skoro książę koronny jako młody student był jednym z pierwszych ambasadorów elektromobilności nad fiordami.
Norwegia osiągnęła niemal pełną elektryfikację rynku nowych samochodów osobowych dzięki wieloletniej polityce wsparcia, obejmującej m.in.: ulgi w opłatach drogowych, zwolnieniu z podatku VAT (obecnie częściowe), przywilejami dla użytkowników, opodatkowanie samochodów spalinowych i rozwiniętej sieci ładowania. Granicznym rokiem był 2025 kiedy to właściwie prowadzoną polityką fiskalną wyeliminowano ze sprzedaży nowe auta spalinowe. Był to efekt kilkunastu lat sprawnie i konsekwentnie prowadzonej polityki – niezależnie od obozu władzy.
Przeczytaj też: BMW postawiło w produkcji na ekologię. Ta fabryka to nowy standard
W efekcie samochody elektryczne stały się standardowym wyborem zarówno dla osób prywatnych, jak i firm oraz instytucji.
Wymiana floty rządowej będzie przebiegać stopniowo wraz z końcem eksploatacji obecnych pojazdów. W przypadkach, gdzie wymagane są samochody specjalistyczne lub opancerzone, proces może potrwać dłużej, ponieważ rynek takich elektrycznych modeli dopiero się rozwija. Jednocześnie kierunek zmian jest już przesądzony – również pojazdy administracji państwowej mają docelowo stać się bezemisyjne.
Norweska Służba Bezpieczeństwa (Politiets sikkerhetstjeneste) wydała właśnie zgody, a modelem testowanym do tej roli jest BMW i7, czyli flagowa limuzyna koncernu z Bawarii.
W Polsce przybywa stopniowo aut elektrycznych, które także pełnią funkcje reprezentacyjne. Widywane są limuzyny ambasadorów, ministrów, wiele pojazdów administracji publicznej to elektryki. Po dziś dzień pełnią służbę elektryczne auta kupione przez kancelarię prezydenta Andrzeja Dudy, był to 2018 i 2019 rok.
Zdj. AR