
Start wydobycia litu przez Keliber w Finlandii to niewielka inwestycja w skali globalnej, ale istotny krok w stronę większej niezależności surowcowej Europy i budowy własnego łańcucha dostaw dla baterii
Podczas gdy w Brukseli trwały prace nad regulacjami mającymi wspierać reindustrializację, biznes nie czekał. W pierwszym kwartale 2026 r. spółka Keliber wystartowała z wydobyciem litu w Kaustinen w zachodniej Finlandii. To jeden z pierwszych w Europie projektów obejmujących cały łańcuch wartości – od wydobycia rudy po produkcję wodorotlenku litu wykorzystywanego w bateriach. Jak podkreśla prezes spółki Hannu Hautala: „Będziemy pierwsi, którzy uruchomią produkcję w Europie, co stanowi przewagę konkurencyjną ze względu na krótsze łańcuchy dostaw w porównaniu z importem z Chin”.
Przeczytaj też: Poznań zyskał nowoczesne laboratorium dla baterii
Docelowa produkcja wynosi ok. 15 tys. ton wodorotlenku litu rocznie, czyli ok. 2,5 tys. ton czystego litu. To niewiele, patrząc na globalną produkcję sięgającą 220-240 tys. ton. Ten udział rzędu ok. 1 proc. to niewiele w skali świata, ale warto patrzeć na ten projekt jako przełamanie impasu i start działań zamiast prac regulacyjnych. Każdy lokalny projekt skraca łańcuch dostaw i zmniejsza zależność od geopolitycznie wrażliwych kierunków. Przekonujemy się o tym po raz kolejny w związku z trwającym konfliktem na Bliskim Wschodzie.

Przeczytaj też: Ukraina ma złoża litu. Czy jest szansa na wydobycie?
Projekt Keliber jest finansowany głównie przez prywatny kapitał, w tym południowoafrykańską grupę Sibanye-Stillwater, oraz fińskie podmioty państwowe. Wsparcie zapewniają także instytucje europejskie, m.in. Europejski Bank Inwestycyjny. To pokazuje, że rozwój sektora surowców krytycznych w UE wymaga współpracy kapitału publicznego i prywatnego – bez niej trudno mówić o realnej konkurencji z Azją. Przypomnę, że poziom zaangażowania Państwa Środka jest ogromny i stawia europejskie podmioty w trudnej sytuacji kiedy to muszą konkurować nie przedsiębiorstwami, a z rządową polityką gospodarczą.
Przeczytaj też: Niemcy chcą produkować tanie baterie. Mają na to pomysł
Podobne inwestycje rozwijane są w innych częściach Europy – w Portugalii, Niemczech (rejon doliny Renu), Czechach (Cínovec) czy Francji. Na ich tle Keliber wyróżnia się tym, że integruje wydobycie i przetwarzanie w jednym systemie, co jest kluczowe z punktu widzenia budowy lokalnego łańcucha wartości. Dlatego choć skala projektu jest relatywnie niewielka, jego znaczenie wykracza poza liczby. To sygnał, że Europa zaczyna przechodzić od planów i strategii do realnych inwestycji w surowce niezbędne dla transformacji energetycznej i elektromobilności.
Na podst. Sibanye Stillwater
Zdj. mat. prasowe Sibanye Stillwater