
Niemcy ruszają z dużym projektem baterii sodowo-jonowych, który ma doprowadzić do wdrożeń przemysłowych. W tle widać podobne inicjatywy z Polski – rozwijane od lat, ale wciąż głównie na etapie badań
W Niemczech ruszył projekt SIB:DE, realizowany przez Instytut Fraunhofera FFB wraz z ponad 20 partnerami przemysłowymi i naukowymi. Celem jest rozwój baterii sodowo-jonowych. Takie ogniwa to tańsza i bardziej dostępna alternatywy dla technologii litowo-jonowych. Projekt obejmuje nie tylko badania, ale przede wszystkim przygotowanie do wdrożeń i budowę zdolności produkcyjnych w Europie. Budżet przedsięwzięcia wynosi ok. 14,5 mln euro, a prace mają potrwać do 2029 roku.
Przeczytaj też: Nowe baterie dla elektryków mają być lżejsze i pojemniejsze
Technologia sodowa zyskuje na znaczeniu, bo opiera się na łatwo dostępnych surowcach i może ograniczyć zależność od litu. To szczególnie ważne w kontekście rosnącego zapotrzebowania na magazyny energii i baterie dla energetyki oraz transportu. Niemcy wyraźnie stawiają na szybkie przejście od badań do biznesu, budując pełny ekosystem – od laboratoriów po linie pilotażowe. Ten model jest u naszego zachodniego sąsiada wykorzystywany od lat. Nie brakuje przykładów spin-offów uczelnianych, które ruszyły ze skalowalnymi biznesami.
W projekt SIB:DE zaangażowane są zarówno czołowe instytucje badawcze, jak i duże firmy przemysłowe. Rolę lidera odgrywa Fraunhofer FFB, który odpowiada za rozwój i skalowanie produkcji ogniw, a cały projekt koordynuje EDAG Production Solutions GmbH & Co. KG. Wśród partnerów znajdują się także znane firmy przemysłowe, takie jak VARTA Storage GmbH, GROB-WERKE GmbH & Co. KG czy Jungheinrich AG. Ich udział pokazuje, że projekt nie jest wyłącznie badawczy, ale od początku nastawiony na budowę realnych zdolności produkcyjnych i wdrożenie technologii na rynek.
Przeczytaj też: Polska zyskała nowoczesną infrastrukturę do produkcji baterii
Temat nie jest w Europie nowy. W Polsce podobne ambicje pojawiły się wcześniej. Już w 2018 roku powstało konsorcjum PolStorEn, z udziałem m.in. Politechniki Warszawskiej, którego celem było opracowanie krajowych technologii magazynowania energii. Projekt zakładał rozwój nowych typów ogniw i budowę kompetencji naukowych, ale od początku miał charakter długoterminowy i badawczy.
Dziś te prace są kontynuowane i rozwijane. Polscy naukowcy pracują nad magazynami energii wykorzystującymi surowce dostępne lokalnie, takie jak sód, żelazo czy siarka, a także nad rozwiązaniami bliższymi wdrożeniu przemysłowemu. Różnica względem Niemiec polega jednak na etapie – podczas gdy tam trwa już przygotowanie do produkcji, w Polsce wciąż dominuje faza badań i rozwoju. To pokazuje, że słusznie zidentyfikowaliśmy potencjał, ale wciąż nie umiemy komercjalizować rozwiązań.
Ogniwa litowo-jonowe wykorzystują lit jako główny nośnik jonów, dzięki czemu charakteryzują się wyższą gęstością energii. Z kolei ogniwa sodowo-jonowe opierają się na tańszym i łatwiej dostępnym sodzie kosztem nieco niższej wydajności. Ich rozwój przebiegał równolegle do technologii litowo-jonowych, jednak pozostawały one w cieniu. Dziś zainteresowanie nimi wynika z konieczności przyspieszenia transformacji energetycznej oraz budowania krótkich i odpornych łańcuchów wartości.
Zdj. mat prasowe FFB, EDAG Group, wirtualna produkcja ogniw bateryjnych