Partnerzy strategiczni
Orlen
Elektromobilność bez iluzji. Maciej Dryjański: Samochód to najbardziej złożony produkt na rynku

Elektromobilność nie kończy się na zmianie napędu. To głęboka przebudowa całego łańcucha wartości – od energetyki, przez software, po rynek pracy. Dla Polski i Europy to moment rozstrzygający: adaptacja albo trwała utrata kompetencji

W poprzednich odsłonach naszej serii „Elektromobilność bez iluzji” analizowaliśmy, dlaczego same miliardy z KPO nie wystarczą do budowy polskiej potęgi e-mobility, przyglądaliśmy się wyzwaniom infrastruktualnym, przeregulowaniu oraz temu czy mamy zaplecze do tego by zarabiać na elektromobilności. Dziś domykamy tę analizę, stawiając pytanie o technologiczne serce zmian.

O tym, jak bardzo skomplikowaną maszyną stał się współczesny samochód, opowiada Maciej Dryjański – przez 10 lat był dyrektorem polskiego oddziału AVL, globalnego lidera inżynierii napędów, samą elektromobilnością zajmuje się od niemal 20 lat. Dziś dzieli się z branżą wiedzą ekspercką.

Przemysł na zielono

Elektromobilność coraz wyraźniej pokazuje, że nie jest wyłącznie kwestią technologii ani klimatu, lecz strukturalną zmianą przemysłową. Nowoczesny samochód elektryczny to system energetyczno-cyfrowy, zintegrowany z siecią, oprogramowaniem i infrastrukturą. Jak podkreśla Dryjański, „najbardziej skomplikowanym produktem konsumenckim jest dziś samochód” – i to właśnie ta złożoność decyduje o nowym podziale ról w globalnym przemyśle.

Przy okazji warto wspomnieć, że samochód zaczął pełnić zupełnie inne funkcje niż te, do których został pierwotnie stworzony – nie tylko jeździ, ale może też szpiegować. Pisałam o tym niedawno w kontekście interwencji Sztabu Generalnego.

W pojazdach elektrycznych gwałtownie rośnie udział elektroniki, baterii i software’u, a maleje znaczenie klasycznej mechaniki. Według analiz branżowych nawet 40 proc. wartości dodanej w EV generują dziś systemy cyfrowe i zarządzanie energią. To fundamentalna zmiana dla krajów takich jak Polska, które przez lata budowały swoją pozycję jako zaplecze produkcyjne komponentów mechanicznych i montażu, czyli dla starej motoryzacji.

Przeczytaj też: Czy starczy nam prądu do samochodów elektrycznych

Poprzednie teksty tej serii pokazują, że problem nie leży w braku ambicji ani środków. Polska ma pieniądze z KPO, projekty takie jak Izera (EMP) i szybko rosnący rynek pojazdów elektrycznych. Barierą pozostaje systemowość: brak zaplecza testowego, rozproszone R&D, regulacje wyprzedzające praktykę oraz niedostateczna integracja elektromobilności z energetyką i polityką przemysłową.

Na tym tle Europa znajduje się w trudnym położeniu. Z jednej strony wyznacza globalne cele klimatyczne i normy emisyjne, z drugiej coraz częściej przegrywa wyścig o innowacje z USA i Azją, gdzie testowanie, iteracja i skalowanie odbywają się szybciej. Efektem jest ryzyko, że europejski przemysł stanie się odbiorcą technologii, a nie ich współtwórcą.

Czas na projekty, które będziemy rozwijać dekady

Dla Polski oznacza to moment wyboru. Elektromobilność może stać się impulsem do budowy nowych kompetencji – w energetyce, elektronice, software i integracji systemów – albo kolejną transformacją, którą kraj przejdzie jako podwykonawca. Jak zauważa Dryjański, to proces porównywalny do elektryfikacji kolei czy budowy autostrad: długi, kosztowny i wymagający konsekwencji.

Seria „Elektromobilność bez iluzji” prowadzi do jednego wniosku: nie wystarczy zmienić napędu, by zmienić pozycję gospodarczą. O tym, czy elektromobilność stanie się dla Polski szansą, czy kolejną straconą dekadą, zdecydują nie pojedyncze projekty, lecz zdolność do myślenia systemowego – od regulacji, przez infrastrukturę, po przemysł.

19 lutego br. spółka ElectroMobility Poland poinformowała, że podpisała wstępną umowę na finansowanie powstania hubu elektromobilności z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Umowa opiewa na kwotę 4,5 mld zł.

Okiem eksperta

„Musimusimy zrozumieć, że samochód to dziś najbardziej złożony produkt konsumencki na świecie. To już nie tylko mechanika, ale suma wyzwań z zakresu IT, cyberbezpieczeństwa i łączności, które musimy walidować w realnych warunkach, a nie tylko w laboratorium. Każdy nowy model wymaga tysięcy godzin testów integracji systemów autonomicznych z tradycyjnym napędem, co sprawia, że proces homologacji staje się dziś największym sprawdzianem dla inżynierii i legislacji. Bez infrastruktury takiej jak tory testowe nowej generacji, Europa nie będzie w stanie utrzymać tempa innowacji narzucanego przez rynki azjatyckie i amerykańskie”.

Maciej Dryjański
Niezależny ekspert branży motoryzacyjnej
KATEGORIA
E-MOBILNOŚĆ
UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies