Bateria solid-state, czyli ze stałym elektrolitem, to od lat tzw. święty Graal bateryjnej mobilności. Nikt jeszcze nie rozpoczął jej produkcji na masową skalę. Ogniwo opracowane przez Donut Lab wprawiło w osłupienie całą branżę. Jego parametry wzbudziły podejrzliwość największych producentów ogniw
Zapowiedzi fińskiego startupu Donut Lab, zaprezentowane podczas targów CES 2026 w Las Vegas, zabrzmiały jak technologiczny przełom. Spółka zadeklarowała, że opracowała ogniwo o gęstości energii 400 Wh/kg, które można w pełni naładować w pięć minut. Ma wytrzymywać nawet 100 tys. cykli ładowania i rozładowania bez utraty pojemności, działać
w temperaturach od minus 30 do plus 100 stopni Celsjusza, a przy tym ma być tańsze w produkcji niż klasyczne baterie litowo-jonowe. Według zapowiedzi pierwsze ogniwa mają trafić do motocykli marki Verge już w marcu 2026 roku.
Do tych rewelacji z dużą rezerwą odniósł się jednak Yang Hongxin, prezes chińskiego koncernu Svolt Energy, który odpowiada za około 2,5 procent globalnego rynku baterii. Jego zdaniem przedstawione parametry wzajemnie się wykluczają. Jak podkreślił, szybkie ładowanie w naturalny sposób przyspiesza degradację ogniwa, a wysoka gęstość energii zwiększa ryzyko pożaru. Według niego podczas targów pokazano jedynie makiety, bez potwierdzenia wyników w niezależnych testach laboratoryjnych.
Przeczytaj też: Polska to ważny gracz na bateryjnej mapie świata
Na czym polega technologia stałego elektrolitu (solid-state) w baterii? W odróżnieniu od baterii litowo-jonowych, jeśli dojdzie do uszkodzenia ogniwa, nie zacznie się ono palić. Nie jest ono też tak wrażliwe na temperatury. Ceramiczny, a nie płynny, elektrolit jest lżejszy i mniej narażony na uszkodzenia. Pozwala też na bardziej zrównoważoną produkcję ogniw. Z szacunków wynika, że odpowiedni dobór komponentów może obniżyć ślad węglowy ogniwa nawet o 40 procent w stosunku do obecnie produkowanych baterii.
Dla kontrastu, typowe dostępne dziś baterie LFP (litowo-żelazowo-fosforanowe, stosowane i produkowane m.in. przez BYD) mogą zmagazynować niemal trzy razy mniej energii niż ogniwo prezentowane przez Donut Lab – 140–160 Wh/kg. Ich żywotność określa się na 2 do 6 tys. cykli, a ładowanie możliwe jest od 1 do 3C (C-rate to miara szybkości ładowania/rozładowania baterii – „C” oznacza pojemność akumulatora w Ah; 1C to pełna pojemność w 1 godzinę, wyższe wartości oznaczają szybsze ładowanie). LFP to dziś najtańsze ogniwa na rynku, a ich cechą charakterystyczną jest brak zawartości kobaltu.
Drugim typem często stosowanych w motoryzacji ogniw są NMC (nikiel-kobalt-mangan). Od lat są produkowane np. w zakładzie LG Energy Solutions pod Wrocławiem i trafiają do wielu europejskich i koreańskich aut. Parametry takich ogniw to 250–300 Wh/kg, 1 tys. do 2 tys. cykli, a ich C-rate wynosi 2–4, co pozwala na szybsze ładowanie niż w przypadku LFP.
Przeczytaj też: Baterie chłoną energię jak gąbka – sieć to lubi
Nikt wcześniej nie zastosował na masową skalę ogniw takich jak te, które zapowiedział start-up z Finlandii. W 2025 roku Mercedes prezentował model z technologią semi-solid-state. ProLogium – spółka bateryjna z Tajwanu – jest postrzegana jako jeden z najpoważniejszych podmiotów, które wprowadzą na rynek baterie ze stałym elektrolitem. Duże inwestycje w opracowanie tej technologii wyłożyła też Toyota, ale auta z takimi ogniwami nadal nie zaczęły zjeżdżać z linii produkcyjnych. Chiński Svolt pracuje nad komercyjnym ogniwem pół-solid-state o parametrach 188 Wh/kg, 6 C. Zapowiedzi są na ten rok, ale nie ma co oczekiwać ogromnej produkcji.
Ogniwa o parametrach 400 Wh/kg i więcej ze stałym elektrolitem są w zapowiedziach kilku firm bateryjnych, m.in. BYD czy CATL, ale na wielkoskalowe wdrożenia przyjdzie nam poczekać. Rok 2030 jest wymieniany najczęściej jako ten, kiedy baterie ze stałym elektrolitem będą mogły trafić do masowej produkcji.
Dotąd nikt nie wdrożył na masową skalę ogniw o parametrach zbliżonych do tych, które zapowiada fiński start-up. W 2025 roku Mercedes pokazał co prawda prototyp z technologią semi-solid-state, a tajwański ProLogium uchodzi za jednego z liderów rozwoju baterii ze stałym elektrolitem. W ich rozwój od lat inwestuje także Toyota, jednak auta z takimi ogniwami wciąż nie trafiły do seryjnej produkcji.
Chiński Svolt pracuje nad pół-solid-state o parametrach 188 Wh/kg i ładowaniu 6 C. Premiera jest zapowiadana na ten rok, ale skala produkcji ma być ograniczona. Ogniwa o gęstości 400 Wh/kg i wyższej, rozwijane m.in. przez BYD i CATL, pozostają na etapie zapowiedzi. Branża zakłada, że realna masowa produkcja baterii ze stałym elektrolitem może ruszyć dopiero około 2030 roku.
Za kilka tygodni będziemy wiedzieć, czy faktycznie spółka z Finlandii wyprzedziła gigantów, czy chodzi tylko o działania mające na celu zwiększenie widoczności firmy i podkręcenie wyceny. Pamiętajmy, że UE w branży bateryjnej pokłada ogromne nadzieje gospodarcze i chce konkurować na globalnym rynku.
Na razie wśród przedstawicieli branży w Polsce, z którymi rozmawiałam, przeważa sceptycyzm.