Partnerzy strategiczni
Orlen
Indonezyjski biodiesel: gamechanger czy cios w eksportowy symbol kraju?

Program B50 czyni z Indonezji pierwszy kraj wymagający paliwa złożonego po połowie z biodiesla palmowego i oleju napędowego. Krajowa administracja przedstawia go jako dowód uniezależnienia się od importu. Bilans wygląda inaczej z perspektywy budżetu i inaczej z perspektywy kierowcy

Od 9 lipca 2026 roku Indonezja jest pierwszym na świecie krajem, który nakazał sprzedaż paliwa złożonego po połowie z biodiesla palmowego i oleju napędowego. Prezydent kraju, Prabowo Subianto ogłosił B50 jako dowód na to, że kraj zbliża się do samowystarczalności energetycznej. Rachunek jest jednak dużo bardziej skomplikowany, a znaczną jego część zapłacą kierowcy.

Przeczytaj też: Biopaliwa dla bezpieczeństwa

Prace nad rozwojemu biodiesla ruszyły w Indonezji w latach 90., a ponieważ kraj jest największym producentem oleju palmowego na świecie, ten surowiec od początku był oczywistym kandydatem. Formalne wdrożenie przyniosła Regulacja Ministra Energii i Surowców Mineralnych 32/2008, która wyznaczała różne progi mieszanki dla poszczególnych sektorów i zakładała wspólne 20 proc. w 2025 roku. Kolejne nowelizacje podbijały ten pułap: w 2025 roku wymagany udział biodiesla w litrze subsydiowanego paliwa sięgnął 40 proc.

Ile naprawdę oszczędzi budżet

Argument o niezależności energetycznej broni się arytmetycznie. Mniej oleju napędowego w mieszance to mniejszy import, a tegoroczny atak USA i Izraela na Iran pokazał Dżakarcie, jak szybko globalny wstrząs przekłada się na krajowe stacje paliw.

Gospodarczo sprawa wygląda gorzej. Minister koordynujący do spraw ekonomicznych Airlangga Hartarto szacuje, że B50 pozwoli zaoszczędzić blisko 11 miliardów dolarów, które kraj musiałby wydać na import diesla. Eksperci Indonesia Strategic and Economic Action Institution zwracają jednak uwagę na drugą stronę bilansu: większe zużycie krajowe oznacza mniejszy eksport oleju palmowego, a więc mniejsze wpływy do budżetu.

Ta zależność sięga głębiej, niż wynikałoby z prostego rachunku eksportowego. Subsydia pokrywające różnicę między kosztem produkcji biodiesla a ceną oleju napędowego finansuje się z opłat nakładanych na eksport, między innymi oleju palmowego. Im więcej surowca zostaje w kraju, tym mniej pieniędzy na dopłaty do jego przerobu. Autorzy analizy „At what cost? Economic and fiscal trade-offs of Indonesia's biodiesel" pokazują scenariusze, w których BPDP, agencja odpowiedzialna za subsydia, w pewnym momencie przestaje mieć czym je pokryć. Krótkoterminowy wzrost PKB jest realny, ale wraz z rosnącym udziałem biodiesla korzyści maleją.

Sama Indonezja nie zachwieje globalnym popytem na ropę. Jeśli jednak podobne programy pojawią się gdzie indziej, presja na producentów ropy wzrośnie, a wraz z nią konkurencja o oleje roślinne między energetyką a przemysłem spożywczym.

Emisje kontra torfowiska

Hartarto powołuje się także na redukcję emisji gazów cieplarnianych, potwierdzoną badaniami. B50 ma zbliżyć Indonezję do celu redukcji o 31,89 proc. do 2030 roku.

Problem w tym, że kraj ma drugi rachunek klimatyczny, dużo starszy. Od 1950 roku zniknęło tam ponad 74 miliony hektarów lasów deszczowych, a wylesianie trwa. W parze z nim idzie osuszanie torfowisk, które magazynują około 57 gigaton dwutlenku węgla, najwięcej w regionie Azji i Pacyfiku. Osuszone torfowisko łatwo się zapala. Skutki tych pożarów, jak opisuje „Nature", odczuwa znaczna część Azji Południowo-Wschodniej.

B50 wygeneruje zapotrzebowanie na dodatkowe 3,5 miliona ton surowego oleju palmowego. Czy obecne plantacje je udźwigną, zależy od tego, jak rząd poprowadzi politykę gruntową. Przy niedoborze areału presja na nowe tereny pod uprawę wzrośnie.

Kto płaci za tankowanie

Zwykły olej napędowy nadal jest w sprzedaży, tyle że bez dopłat. Na początku lipca kosztował ponad 21 tysięcy rupii za litr wobec około 6800 rupii za subsydiowany biodiesel. Wybór dokonuje się sam.

Przeczytaj też: Samochody elektryczne tanieją szybciej niż pokazują cenniki

Nie każdy samochód jest na to gotowy. Adaptacja auta to wydatek rzędu 4 milionów rupii, około 840 złotych, czyli dla wielu Indonezyjczyków równowartość miesięcznej pensji. Reuters dodaje, że silniki pracujące na mieszance wymagają częstszych przeglądów i wymiany filtrów.

Państwo oszczędza na imporcie. Koszt przejścia na nowe paliwo ponosi kierowca – najpierw przy warsztacie, potem przy każdym przeglądzie.

KATEGORIA
EKOLOGIA
UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ
Kacper Moskalczyk
Aktywny od:21.07.2026 · Dodał(a): 1 artykuł

Inne artykuły tego autora

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies