Norwegia, kraj kojarzony z chłodem i fiordami, znalazła się pod wpływem wyjątkowo silnej fali upałów. W regionie Telemark prognozy wskazują nawet 38°C, co może oznaczać najwyższą temperaturę w historii pomiarów w tym kraju
Południowa Norwegia zmaga się z falą gorąca, która może przejść do historii. Według prognoz norweskiego instytutu meteorologicznego Yr w miejscowości Dalen w regionie Telemark temperatura może wzrosnąć nawet do 38°C. Jeśli prognozy się sprawdzą, pobity zostanie obowiązujący od 1970 roku rekord kraju wynoszący 35,6°C.
Przeczytaj też: Europa ociepla się szybciej niż reszta świata
Meteorolodzy podkreślają, że ostateczny wynik będzie zależał od lokalnych warunków atmosferycznych, m.in. zachmurzenia i siły wiatru. Już teraz jednak służby wydały ostrzeżenia przed upałami, apelując o ograniczenie aktywności fizycznej w najgorętszych godzinach dnia, odpowiednie nawodnienie oraz szczególną opiekę nad seniorami i dziećmi.
Przeczytaj też: Polityka klimatyczna to kwestia bezpieczeństwa kraju
Choć Skandynawia kojarzy się z umiarkowanym klimatem, coraz częściej doświadcza ekstremalnych zjawisk pogodowych. Naukowcy wskazują, że wraz z postępującymi zmianami klimatu fale upałów w północnej Europie stają się coraz częstsze, dłuższe i bardziej intensywne. Tegoroczne temperatury w Norwegii są kolejnym przykładem tego trendu. Dla kraju to spore wyzwanie. Z jednej strony trzeba podejmować działania mające na celu adaptację do zmian klimatu w miastach i miejscowościach. Z drugiej zabezpieczyć kraj pod względem energetycznym.
Norweska energetyka opiera się o hydroelektrownie. Jeśli zimą nie ma wystarczającej ilości śniegu, a lato jest bez deszczu i ekstremalnie gorące pojawia się dodatkowe wyzwanie dla systemu elektroenergetycznego.
Zdj. Barnabas Davoti on Unsplash