Partnerzy strategiczni
Orlen
Europejczycy nie chcą osłabienia ETS. Także Polacy rozumieją, że za emisje trzeba płacić

Choć w Polsce system handlu emisjami (EU ETS) często przedstawiany jest jako główna przyczyna wysokich cen energii, to nowe badanie pokazuje, że mieszkańcy Unii – w tym Polacy – nie chcą jego osłabienia

Unijny system handlu emisjami (EU ETS) od lat budzi w Polsce ostre spory polityczne. Część polityków przekonuje, że to właśnie ten mechanizm odpowiada za wzrost rachunków za prąd, i postuluje jego ograniczenie, a nawet całkowitą likwidację. Z badania YouGov, przeprowadzonego na zlecenie organizacji Carbon Market Watch i CAN Europe, wynika jednak, że mieszkańcy sześciu państw Unii Europejskiej nie chcą odchodzenia od zasady „zanieczyszczający płaci".

Ankietę przeprowadzono w Polsce, Niemczech, Francji, Hiszpanii, Włoszech i Holandii. Łącznie wzięło w niej udział 6156 osób.

Najważniejszy wniosek z sondażu? 59 proc. respondentów uważa, że przemysł energochłonny powinien ponosić koszty swoich emisji gazów cieplarnianych. Przeciwnego zdania jest 23 proc. badanych. Odnośnie wyników w Polsce czytam, że „ogólne poparcie dla obowiązku ponoszenia przez energochłonny przemysł kosztów emisji CO₂ jest niższe niż średnia dla badanych krajów i wynosi 40 proc. Jednak wśród wyborców Koalicji Obywatelskiej poparcie sięga 57 proc., a zwolennicy tego rozwiązania ponad dwukrotnie przewyższają jego przeciwników (57 proc. wobec 23 proc.). Sugeruje to, że średni krajowy wynik maskuje znacznie wyższe poparcie wśród wyborców obecnego rządu.”

Przeczytaj też: Europa może zaoszczędzić miliony baryłek ropy

Jeszcze większe poparcie dotyczy obciążania największych trucicieli. 72 proc. ankietowanych uważa, że przedsiębiorstwa emitujące najwięcej CO₂ lub opóźniające inwestycje w ograniczanie emisji powinny płacić więcej niż pozostałe firmy. To pokazuje, że mieszkańcy Europy postrzegają ETS przede wszystkim jako narzędzie motywujące przemysł do inwestycji, a nie dodatkowy podatek.

Badanie przynosi również ciekawy wniosek dotyczący darmowych uprawnień do emisji. Przez lata były one przyznawane energochłonnym branżom, aby ograniczyć ryzyko przenoszenia produkcji poza Unię Europejską. Dziś jednak 50 proc. respondentów wolałoby, aby pieniądze z systemu ETS przeznaczać na dekarbonizację przemysłu, a tylko 18 proc. opowiada się za utrzymaniem szerokiego systemu bezpłatnych uprawnień.

Przeczytaj też: Największy magazyn energii w Polsce bliski realizacji

Europejczycy oczekują również większej odpowiedzialności od firm korzystających z takiego wsparcia. 62 proc. badanych uważa, że wartość otrzymanych darmowych uprawnień powinna zostać zainwestowana w ograniczanie emisji, a 63 proc. wskazuje, że przedsiębiorstwa powinny przeznaczać środki na sprawiedliwą transformację, m.in. szkolenia pracowników i tworzenie nowych miejsc pracy.

Co to oznacza dla Polski?

Wyniki badania pojawiają się w czasie, gdy temat ETS ponownie wraca do krajowej debaty. Prezydent elekt Karol Nawrocki zapowiedział, że będzie dążył do przeprowadzenia referendum obejmującego m.in. kwestie związane z Europejskim Zielonym Ładem i polityką klimatyczną Unii Europejskiej. W dyskusji publicznej system ETS jest często przedstawiany jako mechanizm, który należy zlikwidować.

Badanie pokazuje jednak, że opinia mieszkańców Unii jest bardziej złożona. Zamiast rezygnacji z systemu, większość oczekuje jego konsekwentnego stosowania – przede wszystkim wobec największych emitentów – oraz przeznaczania uzyskanych środków na inwestycje ograniczające emisje i wzmacniające konkurencyjność europejskiego przemysłu.

To również przypomnienie, czym w założeniu jest ETS. Nie jest wyłącznie podatkiem nakładanym na emitentów i przenoszonym obywateli, lecz również mechanizmem, który ma sprawić, że emitowanie CO₂ będzie kosztować, a inwestowanie w czyste technologie stanie się bardziej opłacalne. Wyniki badania sugerują, że zdecydowana większość Europejczyków tę zasadę rozumie i nadal ją popiera.

Zdj. Kate Bezzubets on Unsplash

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies