Partnerzy strategiczni
Orlen
Kanadyjski reaktor CANDU w grze o polski atom. „Naturalny uran daje realną autonomię energetyczną”

Kanadyjska technologia CANDU dołączyła do wyścigu o polski atom, stawiając na niższy koszt energii, szeroką polonizację i model paliwowy oparty na naturalnym uranie. Jak przekonuje Todd Smith z CANDU Energy, to właśnie te elementy mogą przesądzić o jej przewadze nad konkurencją i stworzyć w Polsce hub rozwoju tej technologii w Europie

Justyna Piszczatowska: Gra o polski sektor jądrowy toczy się od dłuższego czasu i można powiedzieć, że technologia CANDU dołącza do niej dopiero na drugim okrążeniu, gdy prace nad wdrożeniem AP1000 już trwają, a o EPR czy AP1400 przeprowadzono cały szereg rozmów. Jakie konkretne przewagi możecie zaoferować Polsce w porównaniu z innymi dostawcami?

Todd Smith, wiceprezes CANDU Energy/Atkins Realis: Naszą główną przewagą jest niższy koszt energii elektrycznej w ujęciu LCOE (Levelised Cost of Energy – red.) oraz znacznie szersza polonizacja łańcucha dostaw. Szacujemy, że do 70 proc. komponentów mogłoby pochodzić od lokalnych dostawców. Jesteśmy obecni Rumunii i mamy nadzieję na wdrożenie naszej technologii również w Turcji. Liczymy, że Polska wraz z nimi mogłaby stanowić hub rozwoju technologii CANDU na Europę. Jednak tym, co realnie nas wyróżnia, jest kwestia paliwa. Jako jedyna z rozważanych technologii wykorzystujemy naturalny uran.

Właśnie ten wątek budzi duże zainteresowanie. Co konkretnie oznacza wykorzystanie naturalnego uranu?

To klucz do prawdziwej autonomii i bezpieczeństwa energetycznego. Polska, podobnie jak inne kraje eksploatujące reaktory CANDU, może kupować uran jako surowiec na wolnym rynku, a następnie – w przeciwieństwie do modeli proponowanych przez konkurencję - produkować własne paliwo w kraju. Każdy kraj korzystający z naszej technologii tak właśnie robi. Co więcej, jest to rozwiązanie ekonomiczne – obecnie naturalny uran jest o około 30 proc. tańszy od wzbogaconego, a ta różnica będzie się powiększać wraz ze wzrostem globalnego popytu na wzbogacanie.

A w jakich krajach reaktory CANDU już są?

Największa flota pracuje – oczywiście – w Kanadzie, gdzie technologia została opracowana i jest konsekwentnie modernizowana w ramach programów przedłużania żywotności bloków. Poza naszym krajem reaktory CANDU działają w Rumunia, Korea Południowa, Chiny oraz Argentyna. Warto zwrócić uwagę na Indie, które rozwinęły własną linię reaktorów ciężkowodnych PHWR, wywodzących się bezpośrednio z technologii CANDU i eksploatują je na szeroką skalę w swoim programie jądrowym.

Przejdźmy do harmonogramu. Ile czasu zajęłoby wprowadzenie tej technologii w Polsce, od momentu uzyskania pozwoleń do uruchomienia reaktora?

Nasze doświadczenia, na przykład z Chin, pokazują, że budowa może zająć niecałe pięć lat. W przypadku Polski przewidujemy, że od momentu otrzymania pozwolenia na budowę do podłączenia reaktora do sieci minie od pięciu do sześciu lat. Jesteśmy pod wrażeniem poziomu poparcia dla energetyki jądrowej w Polsce, które wynosi 92 proc. – to wynik wyższy niż gdziekolwiek indziej na świecie, nawet w Kanadzie.

Polska sieć energetyczna staje się coraz bardziej elastyczna dzięki OZE. Jak reaktory CANDU odnajdują się w takim systemie? Czy mogą pracować w sposób elastyczny, w trybie podążania za obciążeniem (load following)?

Technologicznie nasze reaktory mogą dopasowywać się do potrzeb systemu o zmiennych źródłach energii, jednak ze względu na wysokie koszty kapitałowe inwestycji, najbardziej opłacalne jest ich wykorzystanie jako stabilnej podstawy systemu (base load), pracującej 24/7. Unikatową cechą CANDU jest możliwość wymiany paliwa online, bez przerywania pracy reaktora. Dzięki temu jednostki te mogą pracować nieprzerwanie nawet przez trzy lata. Daje to ogromną elastyczność w planowaniu przestojów konserwacyjnych, które można wyznaczyć na okresy niższego zapotrzebowania, np. wiosnę lub jesień. Współczynnik wydajności naszych elektrowni, sięgający 93,6 proc., jest jednym z najwyższych na świecie.

Na koniec wątek, który nazwali Państwo „bonusem” – izotopy medyczne. Dlaczego są one istotne?

To potężna przewaga technologiczna i gospodarcza. Reaktory CANDU mają unikatową zdolność do produkcji izotopów medycznych w trakcie wytwarzania energii elektrycznej. Już teraz Kanada jest największym producentem Kobaltu-60, używanego do sterylizacji sprzętu medycznego i leczenia nowotworów. Globalny rynek izotopów jest wart 3 miliardy dolarów i ma wzrosnąć do 30 miliardów.

Jakie konkretne korzyści zdrowotne mogą z tego płynąć?

Rozwijamy tzw. teranostykę. W przeciwieństwie do tradycyjnej chemioterapii, która atakuje wszystkie komórki organizmu, izotopy te celują precyzyjnie tylko w komórki rakowe. Dzięki temu pacjenci mogą kontynuować pracę i normalne życie w trakcie leczenia. Jeśli Polska zdecyduje się na budowę czterech jednostek CANDU, stanie się istotnym dostawcą izotopów nie tylko na potrzeby własne, ale i innych państw europejskich. To narzędzie rozwoju gospodarczego i ochrony zdrowia, którego inne technologie po prostu nie posiadają.

KATEGORIA
ENERGIA
UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies