Partnerzy strategiczni
Orlen
Polska musi przygotować się na wielką elektryfikację. Sieci i pieniądze będą największym problemem

Nowe opracowanie Instytutu Reform pokazuje, co Polska musi zrobić, by unijny plan elektryfikacji nie skończył się na ambitnych celach

W opublikowanym we wrześniu 2026 r. opracowaniu „Elektryfikacja po polsku. Jak wykorzystać unijny Plan do skutecznej transformacji krajowej gospodarki?” Halina Jagielska z Instytutu Reform analizuje, co Electrification Action Plan Komisji Europejskiej oznacza dla kraju. Bruksela chce zwiększyć udział energii elektrycznej w końcowym zużyciu energii w UE z obecnych ok. 23 proc. do 46 proc. w 2040 r. Oznaczałoby to około dziewięciokrotne przyspieszenie tempa elektryfikacji względem średniej obserwowanej od 1990 r. Polska startuje z niższego poziomu – energia elektryczna odpowiada u nas za ok. 20 proc. końcowego zużycia energii.

Przeczytaj też: Gigantyczna moc ładowania dostępna na Orlenie

Zdaniem autorki sam kierunek nie jest dla Polski nowością. Problemem będzie przełożenie go na konkretne działania. Jednym z największych ograniczeń są sieci. W 2025 r. operatorzy odmówili wydania warunków przyłączenia dla projektów o łącznej mocy 107 GW, a z powodu ograniczeń systemu zredukowano ok. 1,4 TWh energii z OZE. Plan Komisji zakłada zwiększanie elastyczności systemu poprzez magazyny energii, DSR, pompy ciepła i samochody elektryczne. Unia chce zwiększyć moc magazynów energii z 55 GW dziś do 200 GW w 2030 r.

Przeczytaj też: Elektromobilność ma nowego ministra

W tym systemie swoje miejsce mają znaleźć także samochody elektryczne. Komisja chce do końca 2027 r. określić wymagania techniczne, dzięki którym nowe auta bateryjne wprowadzane na rynek od 2030 r. będą mogły korzystać z dwukierunkowego ładowania. V2G ma pozwolić wykorzystywać baterie samochodów jako źródło elastyczności i ograniczać zapotrzebowanie na moc w godzinach szczytu. Jagielska zwraca jednak uwagę, że warunkiem wykorzystania tego potencjału będzie odpowiednio szybki rozwój rynku EV. O samochodach jako powerbankach na kołach pisałam w marcu br.

Przypomnę tu tegoroczny kazus z USA, kiedy to autobusy elektryczne wsparły sieć elektroenergetyczną.

Przeczytaj też: Samochód elektyczny może zasilać dom przez wiele dni

Drugą barierą są koszty wejścia w elektryfikację. Zakup samochodu elektrycznego, pompy ciepła czy inwestycje przedsiębiorstw wymagają dużych nakładów na początku. Komisja proponuje m.in. leasing socjalny oraz rozwój modelu Energy-as-a-Service, w którym koszt inwestycji bierze na siebie zewnętrzny dostawca, a odbiorca płaci za usługę. Autorka wskazuje, że EaaS jest już obecny w Polsce, ale potrzebuje jasnych ram prawnych i podatkowych.

Przeczytaj też: ETS i pomysły na wyjście z niego pod lupą

Trzeci problem to koszt korzystania z energii i rozbudowy sieci. Opłaty sieciowe odpowiadają dziś za 24-29 proc. rachunku gospodarstwa domowego w UE, a w Polsce stawki dystrybucyjne na 2026 r. wzrosły średnio o niemal 10 proc. Jagielska wskazuje na potrzebę reformy taryf, większej przejrzystości ich kalkulacji oraz wykorzystania przychodów z ETS2 do wsparcia elektryfikacji i inwestycji sieciowych. Jej najważniejszy wniosek dla Polski jest jednak szerszy: potrzebna jest krajowa mapa drogowa elektryfikacji, która połączy transport, budynki, przemysł i energetykę oraz wskaże źródła finansowania.

Nie jest to coś niezwykłego, o łączeniu sektorów, czyli sector coupling piszemy na łamach Green News od dawna.

Przykłady łączenia sektorów, to m.in. projekt w Zgorzelcu, fabryka w Debreczynie.

Do podobnych wniosków jak te przedstawione przez Instytut Reform doszło Forum Energii. Rekomendacje think-tanku opisałam w lipcu br.

Zdj. Johannes Plenio on Unsplash

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies