Partnerzy strategiczni
Orlen
Geopolityka rządzi klimatem. Czy konflikty światowe zwiększyły obojętność na zmiany klimatu?

Rywalizacja mocarstw, dezinformacja i zbrojenia spychają walkę z ociepleniem na dalszy plan. Raport „Global Risks Report 2026” nie pozostawia złudzeń: konfrontacja geogospodarcza jest dziś największym strachem świata, a klimat – mimo, że wciąż najgroźniejszy w perspektywie dekady – przegrywa w wyścigu o uwagę polityków i mediów

Gdy we wrześniu 2025 roku światowe metropolie zalewały fale upałów, a w Brazylii płonęła Amazonia, wydawało się, że rok 2026 będzie należał do klimatu. Tymczasem styczeń i luty przynoszą brutalną weryfikację tych prognoz, a opublikowany właśnie przez Światowe Forum Ekonomiczne „Global Risks Report 2026” dostarcza danych, które w swojej wymowie są jednoznaczne i nie pozostawiają złudzeń co do kierunku, w jakim podąża globalna debata publiczna. Otóż choć w perspektywie dziesięcioletniej po raz pierwszy od wielu lat ryzyka środowiskowe niepodzielnie dominują ranking najpoważniejszych zagrożeń dla ludzkości, to w krótkim, dwuletnim horyzoncie zostały zdetronizowane przez zupełnie inną kategorię ryzyk.

Przeczytaj też: Tu mróz, tam upały. Nie myl pogody z klimatem

Ankietowani przez WEF eksperci, przedstawiciele rządów, biznesu i organizacji międzynarodowych, za najpoważniejsze ryzyko mogące wywołać globalny kryzys w 2026 roku uznali konfrontację geogospodarczą, rozumianą jako systematyczne wykorzystywanie sankcji, barier handlowych, kontroli inwestycji oraz „uzbrajanie” łańcuchów dostaw do realizacji celów politycznych.

Na drugim miejscu znalazły się konflikty zbrojne między państwami, których ryzyko, jak wynika z wypowiedzi António Guterresa, sekretarza generalnego ONZ, osiągnęło poziom nienotowany od zakończenia drugiej wojny światowej. To właśnie te dwa, ściśle ze sobą powiązane zagrożenia, definiują dziś priorytety rządów i korporacji, przesuwając na dalszy plan wyzwanie, które jeszcze trzy, cztery lata temu uchodziło za największe wyzwanie stojące przed cywilizacją.

Paradoks tej sytuacji polega jednak na tym, że, jak trafnie zauważa Martin Baxter z International Society of Environmental Professionals (ISEP), środowisko i zrównoważony rozwój pozostają w centrum długoterminowych prognoz, a ryzyka geopolityczne, które dziś tak bardzo zaprzątają głowy światowych liderów, same w sobie mają swoje źródła w presji na zasoby naturalne, walce o dostęp do surowców krytycznych oraz konsekwencjach klimatycznych, takich jak topnienie arktycznego lodu otwierające nowe szlaki żeglugowe i obszary eksploatacji. Innymi słowy, to kryzys klimatyczny, choć zepchnięty na dalszy plan, w dalszym ciągu pozostaje ukrytym motorem napędowym wydarzeń, które dziś uznawane są za priorytetowe.

Potwierdza to również S&P Global w swoim raporcie z połowy stycznia, wskazując, że globalne strategie zrównoważonego rozwoju wchodzą w fazę głębokiej fragmentacji, a napięcie między krótkoterminowymi priorytetami, takimi jak bezpieczeństwo energetyczne, przystępność cenowa i ryzyko geopolityczne, a długoterminową koniecznością adaptacji do zmian klimatu i dekarbonizacji, staje się coraz bardziej widoczne i trudniejsze do zrównoważenia. W praktyce oznacza to odejście od multilateralnej koordynacji działań na rzecz niespójnego, wewnętrznie sprzecznego patchworku narodowych i regionalnych strategii, które często wzajemnie się wykluczają i osłabiają skuteczność jakichkolwiek wspólnych działań.

Klimat w walce z grą polityczną. Kto wygrywa?

Wybory parlamentarne w poszczególnych krajach, zmiany administracji w Waszyngtonie, napięcia na linii Bruksela–Pekin i wojna hybrydowa toczona przez Kreml z europejskimi demokracjami – to wszystko składa się na obraz kontynentu i świata, w którym klimat stał się zakładnikiem bieżącej gry politycznej. Dowody na tę tezę mnożą się z każdym tygodniem, a najbardziej jaskrawy, bo uderzający w samo sedno wiarygodności procesu międzynarodowych negocjacji, jest przypadek agendy zbliżającej się konferencji COP31, która w listopadzie 2026 roku odbędzie się w tureckiej Antalyi.

Jak wynika z przecieku do brytyjskiego dziennika „The Guardian”, projekt dokumentu programowego, który miał wyznaczać ramy merytoryczne szczytu, w ogóle nie zawiera sformułowania „odejście od paliw kopalnych”, które jeszcze na COP30 w Belém było przedmiotem intensywnych, wielomiesięcznych negocjacji i stanowiło symboliczny, choć niewiążący sukces międzynarodowej dyplomacji klimatycznej. W jego miejsce pojawiły się priorytety wyraźnie odzwierciedlające narodowe interesy gospodarzy, a więc inicjatywa „zero waste” promowana przez małżonkę prezydenta Erdoğana oraz „turystyka i dziedzictwo kulturowe”, czyli sektory kluczowe dla tureckiej gospodarki, ale mające nikły związek z redukcją emisji dwutlenku węgla.

Andreas Sieber z 350.org nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z świadomym pominięciem, a nie przypadkowym przeoczeniem. Czternaście priorytetów, około pięćdziesiąt podpriorytetów i ani jednej wyraźnej wzmianki o źródle trzech czwartych globalnego ocieplenia. W sytuacji, gdy ponad osiemdziesiąt krajów poparło na COP30 mapę drogową prowadzącą do odejścia od paliw kopalnych, taki dokument nie może być traktowany inaczej niż jako polityczny regres i ukłon w stronę państw naftowych, którym zależy na zamuleniu debaty i rozmyciu odpowiedzialności.

Nie mniej niepokojące sygnały płyną zza oceanu. W styczniu 2026 roku Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej opublikowała swój coroczny raport dotyczący globalnych temperatur, w którym, po raz pierwszy od wielu lat, zabrakło jakiegokolwiek odniesienia do „zmiany klimatu”, „emisji” czy „globalnego ocieplenia”. NASA, dysponując danymi, które jednoznacznie wskazują, że lata 2015–2025 były najcieplejszą dekadą w historii, pominęła w swoim komunikacie naukowe wyjaśnienie przyczyn tego zjawiska, ograniczając się do gołej prezentacji faktów liczbowych. Jest to, jak wskazują analitycy CEDARE (Centre for Environment and Development for the Arab Region and Europe), sygnał cofania się do epoki negacjonizmu klimatycznego i element szerszej, systematycznej polityki administracji USA mającej na celu marginalizację języka naukowego w debacie publicznej.

Również Europa, która przez lata mogła uchodzić za globalnego lidera w walce z ociepleniem, nie pozostaje wolna od tego trendu. BBC, powołując się na analizy The Economist, wprost wskazuje, że perspektywa osiągnięcia celów klimatycznych w 2026 roku staje się coraz bardziej niepewna, a głównym powodem jest wzrost popularności partii skrajnie prawicowych w wielu krajach członkowskich Unii. Zakaz sprzedaży nowych samochodów spalinowych od 2035 roku, osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku – te cele, jeszcze niedawno uznawane za świętości europejskiej polityki, dziś są przez coraz większą część sceny politycznej kwestionowane i wyśmiewane. Co gorsza, jak wynika z analiz, niewiele państw członkowskich NATO, z wyjątkiem Polski, Litwy i Łotwy, jest w stanie wyjaśnić swoim wyborcom, w jaki sposób zamierza połączyć gigantyczne wydatki na zbrojenia, sięgające 3,5 procent PKB, z utrzymaniem dotychczasowego tempa transformacji energetycznej i społecznej akceptacji dla jej kosztów.

Dezinformacja klimatyczna ma się dobrze. Mroźna zima paliwem dla sceptyków

Gdy na początku lutego 2026 roku temperatura w wielu regionach Polski spadła poniżej minus dwudziestu stopni, a Bałtyk w Gdyni Orłowie skutą lodem taflą przywodził na myśl arktyczne krajobrazy, w mediach społecznościowych zaroiło się od filmików, których twórcy z ironicznym uśmiechem namawiali do odrywania nakrętek od butelek PET, bo przecież skoro jest tak zimno, to żadnego kryzysu klimatycznego nie ma i nigdy nie było. Te pozornie niewinne nagrania są jednak tylko wierzchołkiem góry lodowej znacznie poważniejszego i lepiej zorganizowanego zjawiska, jakim jest systematyczna dezinformacja klimatyczna, której celem jest nie tyle rozbawienie odbiorcy, ile wywołanie w nim poczucia dezorientacji, osłabienie zaufania do nauki i, w konsekwencji, zablokowanie lub opóźnienie niezbędnych reform.

Profesor Zbigniew Karaczun z Koalicji Klimatycznej, jeden z najbardziej cenionych polskich ekspertów w dziedzinie polityki klimatycznej, w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” z początku lutego nie kryje pretensji pod adresem polityków, którzy nie potrafią lub nie chcą wyjaśniać społeczeństwu elementarnej różnicy między pogodą a klimatem. Jak tłumaczy, fakt, że w 2026 roku mamy mroźną zimę, a w maju 2025 roku było chłodno, nie ma żadnego znaczenia dla długoterminowej oceny trendów klimatycznych. Liczy się to, że w perspektywie trzydziestoletniej długość okresu wegetacyjnego w województwie zachodniopomorskim wydłużyła się o czterdzieści cztery dni, na Suwalszczyźnie o dwadzieścia pięć dni, a susze, które w latach 1951–1980 występowały średnio co pięć lat, dziś mamy permanentnie, każdego lata.

Fragmentacja zamiast współpracy. Świat traci dekadę na geopolityczne przepychanki

Raport S&P Global z 14 stycznia 2026 roku rysuje obraz globalnej architektury klimatycznej, która znajduje się w stanie postępującej, być może już nieodwracalnej, fragmentacji. Z jednej strony mamy Unię Europejską, która, choć upraszcza niektóre elementy swojego rozbudowanego systemu regulacyjnego, w dalszym ciągu utrzymuje najambitniejszy na świecie pakiet polityk klimatycznych i od 1 stycznia 2026 roku w pełni wdrożyła mechanizm CBAM, czyli opłaty graniczne wyrównujące ceny emisji CO₂ dla towarów importowanych spoza wspólnoty. Z drugiej strony Stany Zjednoczone, które, jak pokazuje przykład NASA, systematycznie wycofują się nie tylko z retoryki, ale także z samego języka nauki o klimacie, stawiając na ekspansję eksportu paliw kopalnych i protekcjonizm gospodarczy.

Przeczytaj też: Elektromobilność to proces, nie projekt

Tymczasem Chiny, trzeci gigant tej rozgrywki, realizują własną, niezwykle spójną i długofalową strategię, polegającą na dominacji w łańcuchach dostaw technologii czystej energii, od wydobycia surowców krytycznych w Afryce i Ameryce Południowej, przez produkcję paneli fotowoltaicznych i ogniw litowo-jonowych, po kontrolę nad rynkami zbytu w Azji i Europie.


Foto: aut. Matt Palmer / Unsplash

Mateusz Gibała
Aktywny od:27.01.2026 · Dodał(a): 1 artykuł

Inne artykuły tego autora

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies